W minioną sobotę zostały rozegrane pierwsze derby Łodzi po powrocie ŁKS-u do najwyższej klasy rozgrywkowej. W hicie PKO Ekstraklasy Jordi Sanchez przechylił szalę zwycięstwa na korzyść drużyny Janusza Niedźwiedzia.
Na stadionie Widzewa Łódź decydująca bramka padła w samej końcówce pierwszej części gry. Lokalni kibice odpalili środki pirotechniczne i ostrzelali sektor gości. Po zmianie stron z trybun wystrzelono fajerwerki.
W pewnym momencie sędzia główny postanowił wstrzymać grę. Wiele wskazuje na to, że Widzew poniesie konsekwencje w związku z zachowaniem chuliganów.
- Biorąc pod uwagę, że fajerwerki były drugim przerwaniem meczu i trwały tak długo można spodziewać się solidnej kary finansowej i być może zamknięcia jednej trybuny na następny mecz - portal lodzkisport.pl cytuje słowa Adama Kaźmierczaka.
ZOBACZ WIDEO: Trzy polskie kluby w fazie grupowej pucharów? "Jest o co się bić"
Wiceprezes PZPN ujawnił, że Widzew raczej nie zostanie ukarany zakazem wejścia kibiców na następne derby. Organizatorzy brali natomiast pod uwagę scenariusz, zgodnie z którym sobotnie spotkanie zostałoby odwołane.
- Mecz przerwano na dziesięć minut. Mogę zdradzić, że trwał dosyć poważne rozmowy czy kontynuować granie - uzupełnił działacz.
Czytaj więcej:
Lewandowski wspomina Niemców. "Nie byli zbyt otwarci ani przyjaźnie nastawieni"
W Niemczech od rana aż huczy po klęsce Bayernu