Alpine powoli myśli o sezonie 2022. Ważny kontrakt z francuskim zespołem posiada Fernando Alonso. Jeszcze kilka miesięcy temu spekulowano, że szefowie stajni z Enstone bacznie obserwują Pierre'a Gasly'ego. Młody Francuz wygrał bowiem zeszłoroczne GP Włoch za kierownicą niezbyt konkurencyjnego bolidu Alpha Tauri i imponował regularnością.
Gasly miał zastąpić w zespole innego z francuskich kierowców - Estebana Ocona, który nie osiągał dobrych wyników w sezonie 2020. Tyle że 24-latek w tym roku błysnął formą i to na tyle, że nawet Alonso przegrywa z nim wewnętrzną rywalizację. To zmieniło plany Alpine.
- Nie rozglądamy się za innymi kierowcami pod kątem przyszłego roku. W tej chwili myślę wyłącznie o Estebanie. Fernando natomiast ma ważny kontrakt. Jeśli chcemy wykorzystać naszą chwilę, to musimy pozostawić obecny skład. Pierre to wielki kierowca, ma olbrzymi talent. Jednak w tej chwili nie znajduje się w naszych planach - powiedział przy okazji GP Monako Laurent Rossi, dyrektor generalny Alpine, cytowany przez agencję GNN.
ZOBACZ WIDEO: #dziejsiewsporcie: wypadek za wypadkiem. Tak wyglądał wyścig w Genk
Francuz podkreślił, że nie jest nawet zaskoczony tym, że Ocon wygrywa wewnętrzną rywalizację w Alpine z Alonso. - Wiedziałem, na co go stać. Pokazuje to na torze. Jest tam, gdzie powinien być - stwierdził.
Esteban Ocon należy do programu juniorskiego Mercedesa i jest jedynie wypożyczony do francuskiej ekipy. To nie powinno być jednak problemem, bo Toto Wolff niedawno zapowiedział, że 24-latek raczej nie znajdzie się w planach niemieckiego zespołu na najbliższą przyszłość. Chociażby z tego względu, że Mercedes ma jeszcze w odwodzie George'a Russella.
- Byliśmy zadowoleni, gdy Toto to powiedział. Prowadzimy już rozmowy ws. zatrzymania Estebana z jego menedżerem, jak i z Mercedesem - zdradził Rossi.
W gorszej sytuacji znajduje się Gasly. Jako kierowca powiązany ze środowiskiem Red Bull Racing, nie ma on większych szans na kontrakt w ekipach współpracujących z Ferrari czy Mercedesem. "Czerwone byki" już zapowiedziały, że nie awansują Francuza do głównej ekipy, a to może oznaczać, że przyjdzie mu przez kolejny rok punktować dla Alpha Tauri.
Czytaj także:
Szef Alfy Romeo wściekły na FIA
Chwile grozy Sebastiana Vettela