W Formule 1 coraz więcej kierowców ma rozbudzone nadzieje i coraz głośniej zaczyna mówić o tytule. Marzyć pozwalają im przede wszystkim wielkie zmiany szykowane na sezon 2026. Nadejdzie wówczas kolejna rewolucja techniczna, wprowadzająca m. in. zmodyfikowaną formułę silnikową, czy aktywną aerodynamikę. Zespoły będą musiały konstruować bolidy poniekąd od nowa. Może się to skończyć przetasowaniem układu sił w stawce, jak bywało w przeszłości w podobnych momentach.
Na zmianach ktoś może się wybić, a ktoś potknąć. Pierre Gasly ufa, że jego zespół będzie tym wygranym. Alpine, dla którego jeździ Francuz, jest obecnie średniakiem, ale od dawna ostrzy sobie zęby na przyszłoroczny sezon. Stajnia z Enstone przestanie używać silników Renault i weźmie nową jednostkę napędową od sprawdzonego gracza - Mercedesa. Ma pozostać przy tym fabrycznym teamem.
ZOBACZ WIDEO: Mrozek ostro odpowiada Komarnickiemu. "Zlepek powalczy"
- W fabrycznym zespole nie ma ograniczeń. Możesz po prostu ustalić sobie własne limity, rozwijać i inwestować ile tylko chcesz - wskazuje Gasly, cytowany przez motorsport.com.
Chcąc przygotować nowy bolid lepiej niż inni, każdy zespół zabrał się za prace nad nim wcześniej. Nawet kosztem tegorocznej maszyny. Nie inaczej jest w przypadku Alpine. - Jestem bardzo zainteresowany, ponieważ w sezonie 2026 mogę być mistrzem świata, więc oczywiście skupiam na tym dużo swojej uwagi - oznajmia Gasly.
- Jestem w pełni poświęcony i skoncentrowany na sezonie 2025, lecz jako zespół świetnie zdajemy sobie sprawę, co jest do wygrania w tym roku, a co w przyszłym. Już mamy strategię na sezon 2026, ale jak już wspomniałem na imprezie inauguracyjnej F1, gdyby to zależało ode mnie, przekierowałbym wszystkich pracowników i całe pieniądze na następny rok. Czy dojadę ósmy, dziewiąty, szósty albo siódmy, tak naprawdę nie ma to znaczenia, a w przyszłym roku możemy walczyć o zwycięstwa i podia. To naprawdę ma znaczenie - wyjaśnia 29-latek.
Pierre Gasly już raz jeździł w topowym zespole. W 2019 roku dostał fotel w seniorskiej ekipie Red Bull Racing. Jako kierowca młody i niedoświadczony, wtedy nie podołał wyzwaniu. Jednak rok później sensacyjnie wygrał bolidem juniorskiego Toro Rosso (obecnie Visa Cash App RB) wyścig o GP Włoch na torze Monza. Teraz zdaje się być już innym zawodnikiem. Czy wystarczająco dobrym, by powalczyć o tytuł? Tego nie wiadomo. Najpierw musi mieć do tego odpowiedni sprzęt.