Zimowe plotki w świecie Formuły 1 zaskoczyły wielu fanów. Mówiło się o tym, że Max Verstappen mógłby dołączyć do zespołu Astona Martina za zawrotną kwotę 1 mld funtów. Tyle ekipa z Silverstone miała zaoferować aktualnemu mistrzowi świata w ramach kilkuletniej umowy. Spekulacje pojawiły się, choć Holender ma ważny kontrakt z Red Bull Racing do końca 2028 roku.
Aston Martin intensywnie pracuje nad tym, by stać się czołowym zespołem w F1. W tym celu zatrudniono znane nazwiska, takie jak Adrian Newey, oraz otwarto nowoczesny tunel aerodynamiczny. Mimo to, według plotek, właściciel ekipy w osobie Lawrence'a Strolla nie jest jeszcze w pełni zadowolony z postępów zespołu.
Miliarder z Kanady wydał dotąd fortunę na zespół z Silverstone. Samo nabycie stajni kosztowało go ok. 100 mln dolarów, budowa nowej fabryki pochłonęła ok. 250 mln dolarów, a ściągnięcie Neweya również nie było tanie - brytyjski inżynier w ciągu czterech sezonów ma zarobić ok. 200-250 mln dolarów.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: FC Barcelona pokazała, jak trenuje Wojciech Szczęsny
Czy są szanse na transfer Verstappena do Astona Martina? Podczas wydarzenia F1 75 w Londynie, holenderski kierowca po raz pierwszy odniósł się do tych spekulacji. - To dużo pieniędzy. Szczerze mówiąc, kiedy to przeczytałem, był to pierwszy raz, kiedy usłyszałem coś takiego. Jedyny kontakt, jaki miałem z nimi, dotyczył GT3 na ten rok. To wszystko. Nie ma o czym mówić, bo nic się nie dzieje - powiedział Verstappen, cytowany przez gpblog.com.
Tym samym Holender potwierdził, że rozmawiał z Astonem Martinem, ale ws. korzystania z samochodów brytyjskiej marki w niższych seriach wyścigowych. - Zakładam własny zespół. To nie ja będę go osobiście prowadził, ale ekipa będzie mieć kilku kierowców. Trzeba jednak załatwić jeszcze parę tematów i posegregować wszystko, aby to miało ręce i nogi - dodał aktualny mistrz świata.
Wcześniej Verstappen wielokrotnie był łączony z Mercedesem. Kluczowy dla losów Holendra będzie sezon 2026. Kontrakt 27-latka pozwala mu rozwiązać współpracę w razie niezadowalających wyników. Tymczasem pojawiają się plotki, że Red Bull ma problemy z opracowaniem nowego silnika, który pojawi się w bolidzie w przyszłym roku.