Jego stan był na tyle poważny, że ze stadionu w Krośnie legendarny żużlowiec był transportowany do Rzeszowa helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pierwsze nieoficjalne informacje od osób obecnych w parku maszyn mówiły, że u żużlowca rzeszowskiej drużyny doszło do wielu złamań. Podejrzewano uraz obu rąk, obu nóg oraz złamanie żeber. Jak ustaliliśmy, część z nich została już potwierdzona. Zawodnik został też wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.
W nocy doszło do pierwszej, wielogodzinnej operacji złamanej kości udowej. To jeden z najpoważniejszych urazów Taia Woffindena, bo nie dość, że mowa o kluczowej kości, to doszło tam do otwartego złamania.
ZOBACZ WIDEO: Rozmawiał z setkami żużlowców. Zdradza ich największe pasje
To prawdopodobnie dopiero pierwszy zabieg z serii operacji, które będzie musiał przejść poważnie kontuzjowany zawodnik. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy także o złamaniu kilkunastu żeber, złamaniu łokcia w wielu miejscach, a także o pękniętych kręgach kręgosłupa. Na szczęście urazowi nie uległa głowa, a także rdzeń kręgowy.
- W chwili obecnej jego stan jest stabilny, jest wentylowany mechanicznie i pozostaje w śpiączce farmakologicznej. Przebywa w Klinice Intensywnej Terapii, gdzie pozostaje pod opieką lekarzy. Decyzje co do dalszego leczenia zapadną po kolejnych konsultacjach ortopedycznych - opublikowali przedstawiciele rzeszowskiego szpitala.
Wiadomo jednak, że w pomoc zawodnikowi zaangażowane są nie tylko władze rzeszowskiego klubu, ale także gotowi w poszukiwaniu specjalistów są także jego poprzedni pracodawcy z Wrocławia.
Sprawę wypadku bardzo poważnie potraktowały także władze polskiego żużla. Od rana w Krośnie jest przedstawiciel Głównej Komisji Sportu Żużlowego, Leszek Demski, który przy okazji zwyczajowej, coroczną weryfikacji toru rozpoczął dokładną analizę przyczyn aż tak poważnego zdarzenia. Wszystko jest jednak związane z planowaną dużo wcześniej weryfikacją obiektu. Niedzielny sparing zostały zgłoszone do PZM, a sędzia Bartosz Ignaszewski nie miał żadnych uwag co do przygotowania toru. Warto, że krośnieński klub dysponuje najnowszą bandą ADP Plus+.
Przypomnijmy, że Tai Woffinden dopiero co wrócił do żużla po poważnej kontuzji z ubiegłego roku, jaką było złamanie łokcia. W swojej historii 34-latek zdobył trzy tytuły indywidualnego mistrza świata - w 2013, 2015 i 2018 roku. Po wielu latach spędzonych w Betard Sparcie Wrocław, gdzie był ikoną klubu i ulubieńcem kibiców, postanowił przejść do Stali, gdzie w sezonie 2025 chciał odbudować swoją formę.
Jeszcze kilka dni temu 34-letni Brytyjczyk był gościem w Magazynie PGE Ekstraligi na WP SportoweFakty. - Od 2019 roku nie miałem sezonu bez poważnego wypadku. Jestem jednak gotowy, by wrócić do czołówki. Kontuzje są dla mnie zamkniętym rozdziałem. Wciąż kocham żużel. Za każdym razem po kontuzji, moją najważniejszą myślą było wrócić na motocykl jak najszybciej. Kocham jeździć na żużlu i jestem szczęściarzem, że mogę nazywać to swoją pracą. Gdy miesiąc temu wróciłem do jazdy po ośmiomiesięcznej przerwie, cieszyłem się jak dziecko. Dawno nie byłem tak podekscytowany startem rozgrywek - mówił nam Tai Woffinden.