Sporym zainteresowaniem na gali Fame MMA 25 cieszyło się starcie Denisa "Bad Boya" Załęckiego z Filipem Bątkowskim. Zwłaszcza z uwagi na to, że przed tym pojedynkiem w bezpośredniej walce zmierzyły się ich partnerki.
Walka ta odbyła się w formule boksu w małych rękawicach, bez limitu czasowego. Załęcki od początku wywierał presję na rywalu, ale nie zabrakło od niego zabronionych ruchów, przez które otrzymał ostrzeżenia od sędziego.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Jednak "Bad Boy" nic nie zrobił sobie z upomnień i poszedł o krok dalej. Otóż w trakcie pojedynku kilkukrotnie uderzył Bątkowskiego w tył głowy. Ostatecznie doprowadziło to do jego dyskwalifikacji.
Po jednym z ciosów w tył głowy Bątkowski potrzebował przerwy, ale po niej wrócił mocniejszy. Bardzo szybko trafił rywala lewym prostym, dzięki czemu doszło do pierwszego w tej rywalizacji liczenia.
Załęcki kontynuował walkę, ale przegrał po tym, jak sędzia zakończył starcie, decydując się go zdyskwalifikować. Powtórki pokazały jednak, iż do tej decyzji doszło akurat po tym, jak "Bad Boy" nie trafił rywala w tył głowy. Można jednak spodziewać się, że taki był jego zamiar.
Ostatecznie potyczka dobiegła końca po 15 minutach rywalizacji. Bątkowski w wywiadzie podkreślił, że mógłby kontynuować walkę, bo zachował jeszcze energię na dalszą część starcia, do której nie doszło.