Zanosiło się na nokaut. Doszło do decyzji sędziów

Twitter / Denis Labryga wygrał po decyzji sędziów
Twitter / Denis Labryga wygrał po decyzji sędziów

Mimo znakomitego startu Denis Labryga nie wykorzystał początkowych szans na znokautowanie Jaya Silvy podczas gali Fame MMA 25. Polak kontrolował walkę w parterze podczas każdej z rund, dzięki czemu zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów.

W tym artykule dowiesz się o:

Denis Labryga w swoich wypowiedziach raz po raz podkreśla, że w przyszłości chce zostać zawodnikiem najlepszej organizacji MMA - UFC. Podczas gali Fame MMA 25 miał okazję zmierzyć się z osobą, która już tam występowała. Mowa o Amerykaninie Jayu Silvie.

Polak znakomicie otworzył walkę. To właśnie on od początku prezentował się lepiej, a Silva próbował zaskoczyć go kopnięciami. Labryga przejął inicjatywę i ruszył na rywala w znakomitym stylu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła

Nie dość, że Amerykanin otrzymywał kopnięcia, to do tego dochodziły jeszcze serie ciosów. Po jednym z nich upadł nawet na matę i wydawało się, iż za chwilę Labryga zakończy pojedynek w parterze.

Mimo że Polak zdobył pozycję dominującą, to jego rywal przetrwał pierwszą rundę. Z kolei w drugiej Labryga zdecydowanie szybciej sprowadził Amerykanina do parteru i mimo swojej inicjatywy, nie był w stanie zakończyć pojedynku przed czasem.

Nikt nie miał wątpliwości, że po dwóch rundach na kartach sędziów Labryga prowadzi 2:0. Wobec tego do ostatniej podszedł w zdecydowanie innym stylu, ale ponownie osiągnął to, na czym mu zależało, czy obalenie.

Były zawodnik UFC nie był w stanie nawiązać walki z rywalem. Nic więc dziwnego, że Polak zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów. Amerykanin po zakończeniu pojedynku nie ukrywał rozczarowania tym, w jaki sposób pojedynek postanowił toczyć Labryga.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści