Denis Labryga w swoich wypowiedziach raz po raz podkreśla, że w przyszłości chce zostać zawodnikiem najlepszej organizacji MMA - UFC. Podczas gali Fame MMA 25 miał okazję zmierzyć się z osobą, która już tam występowała. Mowa o Amerykaninie Jayu Silvie.
Polak znakomicie otworzył walkę. To właśnie on od początku prezentował się lepiej, a Silva próbował zaskoczyć go kopnięciami. Labryga przejął inicjatywę i ruszył na rywala w znakomitym stylu.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Nie dość, że Amerykanin otrzymywał kopnięcia, to do tego dochodziły jeszcze serie ciosów. Po jednym z nich upadł nawet na matę i wydawało się, iż za chwilę Labryga zakończy pojedynek w parterze.
Mimo że Polak zdobył pozycję dominującą, to jego rywal przetrwał pierwszą rundę. Z kolei w drugiej Labryga zdecydowanie szybciej sprowadził Amerykanina do parteru i mimo swojej inicjatywy, nie był w stanie zakończyć pojedynku przed czasem.
Nikt nie miał wątpliwości, że po dwóch rundach na kartach sędziów Labryga prowadzi 2:0. Wobec tego do ostatniej podszedł w zdecydowanie innym stylu, ale ponownie osiągnął to, na czym mu zależało, czy obalenie.
Były zawodnik UFC nie był w stanie nawiązać walki z rywalem. Nic więc dziwnego, że Polak zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów. Amerykanin po zakończeniu pojedynku nie ukrywał rozczarowania tym, w jaki sposób pojedynek postanowił toczyć Labryga.