Zaufanie to podstawa. Z takiego założenia wyszedł trener Marcin Lijewski. Przed meczem o wszystko ze Szwajcarią nie dokonał żadnych zmian w składzie. Zgranie miało być naszą mocną stroną.
Tymczasem Lucas Meister w przedmeczowym wywiadzie mówił, że kluczem w grze jego drużyny jest obrona. Pierwszy kwadrans pokazał, że miał rację. Istotne okazało się jednak coś innego. Niestety, bardzo charakterystycznego. Rażące błędy Polaków i straty. Dwukrotnie podaliśmy do przeciwnika, co najmniej kilka razy po prostu nie chwyciliśmy piłki. Takie rzeczy na tym poziomie absolutnie nie mogą się nam przytrafiać.
Słaba postawa Biało-Czerwonych rozochociła Szwajcarów. Zaczęli ryzykować grą z pustą bramką i dodatkowym obrotowym w pierwszej linii (7 na 6). A my dokładaliśmy sobie problemów. Od 23 minuty uważać musiał Jan Czuwara. Kolejny jego faul oznaczał czerwoną kartkę. Boleć mogło coś jeszcze. Jeśli już trafiliśmy bramkę, natychmiast traciliśmy kolejną po błyskawicznym wznowieniu. Do przerwy byliśmy mocno pod kreską (15:18).
ZOBACZ WIDEO: Nie powstydziłby się sam Ronaldo. To był gol "stadiony świata"
Nie wiemy, co wydarzyło się w szatni. Raczej nic dobrego. Tablica świetlna po zmianie stron szybko wskazała stan 15:21. Konia z rzędem temu, kto by to przewidział. Bynajmniej nie było to udziałem Nikoli Portnera, którego tak bardzo się obawialiśmy. Wtedy nawet nie stał w bramce. Lijewski natomiast próbował zmieniać. Skorzystał z każdego z obrotowych.
Od tamtego czasu zaczęły dziać się cuda. Ekipa Andiego Schmida jakby zapomniała, jak się rzuca. Fakt, że swoje dołożył Marcel Jastrzębski. Nadzieje na wygraną przywrócił Damian Przytuła, dając nam remis po 22. Do końca pozostał jeszcze kwadrans.
Trener Polaków aż kipiał ze złości. Trudno się dziwić. Po kolejnej straconej szansie przegrywaliśmy 24:27. Dziwne, że Lijewski nie widział problemu na środku rozegrania. Piotr Jędraszczyk raz po raz próbował dojść do rzutu, ale był powstrzymywany. Prosiło się o zmianę.
Dramat Polaków stał się faktem na 3 minuty przed końcem. Kontrę sam na sam zmarnował Mikołaj Czapliński, a potem "dobił" nas Lucas Meister. Zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie A i zagramy w pucharze pocieszenia. Coś niewyobrażalnego.
Zobacz: Reprezentacja Polski kończy przygodę z mistrzostwami świata. Przegrywamy mecz do wygrania ze Szwajcarią
MŚ 2025, grupa A, 3. kolejka:
Polska - Szwajcaria 28:30 (15:18)
Polska: Jastrzębski, Morawski - Przytuła 9, Jędraszczyk, Olejniczak 3, Bis, Paterek, Pietrasik 4, Czuwara 2, Syprzak 4 (2/2), Moryto, Marciniak 4, Gębala, Czapliński 2, Wojdan, Rogulski.
Karne: 2/2.
Kary: 8 min. (Czuwara - 4 min., Jędraszczyk, Gębala - 2 min.).
Szwajcaria: Portner, Scheidiger - Meister 4, Rubin 5, Attenhofer, Aellen 3, Roethlisberger, Kuttel 5, Maros, Steenaerts 4, Laube 1, Sigrist, Zehnder, Willecke, Leopold 5 (2/2), Ben Romdhane 3.
Karne: 2/2.
Kary: 8 min. (Roethlisberger - 4 min., Meister, Maros - 2 min.).
Sędziowie: Ivan Pavicević oraz Milos Raznatović (obaj z Czarnogóry).