Liga Mistrzów. Juventus Turyn - FC Barcelona: deja vu - wielkie lanie Barcy

PAP/EPA /  	PAP/EPA/ALESSANDRO DI MARCO / Paulo Dybala w Juventusie jest wielką gwiazdą
PAP/EPA / PAP/EPA/ALESSANDRO DI MARCO / Paulo Dybala w Juventusie jest wielką gwiazdą

Nic dwa razy się nie zdarza? Juventus Turyn rozbił FC Barcelona w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 3:0 i kibice Dumy Katalonii mają przed oczami pierwszy pojedynek z Paris Saint-Germain, kiedy Barca przegrała 0:4.

W tym artykule dowiesz się o:

Juventus Turyn to potwór na swoim stadionie - w Serie A na 16 meczów wygrał... 16. Bez dwóch zdań FC Barcelona nie jest w najlepszej dyspozycji w ostatnich tygodniach. Wpadka z Malagą, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Dlatego od pierwszych sekund gospodarze rzucili się do gardła piłkarzom z Hiszpanii. Ci, jak nie oni, w niektórych sytuacjach ratowali się desperackim wybiciem piłki. Jednak już od siódmej minuty przegrywali. Paulo Dybala miał tyle miejsca w polu karnym Barcelony, że spokojnie mógł sobie rozłożyć koc biwakowy i delektować się kiełbaskami z grilla. Argentyńczyk przymierzył z lewej nogi tuż przy słupku. 1:0 dla Juve.

Mistrzowie Włoch nie zamierzali odpuszczać. Jeszcze dwa lata temu dostali srogie lanie od Barcelony w finale Ligi Mistrzów. Duma Katalonii po prostu się przejechała po Juventusie.

Massimiliano Allegri zachęcał swoich podopiecznych do jeszcze wyższego pressingu, chociaż ten i tak się zaczynał już przy polu karnym Barcelony. Trudne życie miał Neymar. Kiedy piłka lądowała przy jego nodze, to Dani Alves pędził do niego niczym rażony piorunem. Szybko jednak dostał żółtą kartkę, ponieważ Szymon Marciniak naliczył mu kilka drobnych fauli.

ZOBACZ WIDEO Stracona szansa i sensacyjna porażka Barcelony - zobacz skrót meczu z Malagą [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

W 22. minucie było już 2:0. O ile pierwszy gol padł po akcji prawą flanką, to tym razem Juve wykorzystało lewy korytarz. Piłka trafiła na piętnasty metr, gdzie lewą nogą tuż przy słupku futbolówkę zmieścił nie kto inny, jak Dybala. Marc-Andre ter Stegen nie sięgnął piłki, a zaledwie chwilę wcześniej w doskonałej sytuacji znalazł się Iniesta. Jednak Gianluigi Buffon udowodnił, że to specjalista najwyższej klasy.

Barcelona cierpiała, a Jeremy Mathieu przeżywał swój osobisty horror. Nic mu nie wychodziło, a Steven Gerrard skomentował, że Mathieu jest "przerażony tempem". Luis Enrique też to widział i na drugą połowę już nie było tego gracza.

Goście wyglądali ciut lepiej, byli bardziej zaangażowani, ale po dziesięciu minutach stracili trzecią bramkę. Po rzucie rożnym Giorgio Chiellini przepychał się z Javierem Mascherano, faulowali się obaj, a ostatecznie walkę o pozycję wygrał Włoch. Uderzył piłkę głową tak, że ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki Katalończyków.

0:3 i deja vu z Paryża zajrzało w oczy piłkarzom Barcelony. Juventus po tym golu odpuścił środek boiska, który wcześniej tak zdominował.

Hiszpanie atakowali, walczyli, Szymon Marciniak rozdawał kartki, ale wynik już się nie zmienił. Juventus wygrał 3:0, ponieważ tego dnia był lepszy - lub po prostu miał Paulo Dybalę.

Juventus Turyn - FC Barcelona 3:0 (2:0)
1:0 - Paulo Dybala 7'
2:0 - Paulo Dybala 22'
3:0 - Giorgio Chiellini 55'

Składy:

Juventus: Buffon - Dani Alves, Bonucci, Chiellini, Alex Sandro - Pjanić (89' Barzgali), Khedira - Cuadrado (73' Lemina), Dybala (81' Rincon), Mandzukić - Higuain.

FC Barcelona: ter Stegen - Roberto, Pique, Umtiti, Mathieu (46' Gomes) - Rakitić, Mascherano, Iniesta, - Messi, Suarez, Neymar.

Żółte kartki: Dani Alves, Mario Mandzukić, Sami Khedira, Mario Lemina (Juventus) oraz Luis Suarez, Andres Iniesta, Samuel Umtiti (FC Barcelona).

Sędzia: Szymon Marciniak.

Źródło artykułu: