Sytuacja Stali Mielec daleka jest od idealnej - to najgorszy zespół w PKO Ekstraklasie w 2025 roku i nie bez przyczyny znalazł się w strefie spadkowej.
Prezes Jacek Klimek po przegranej z Motorem Lublin w ostatniej kolejce powiedział "dość" i zwolnił dotychczasowego trenera Janusza Niedźwiedzia. Jego następcą został Ivan Djurdjević, co - sądząc po reakcjach kibiców w mediach społecznościowych - nie wywołało zbyt dużego entuzjazmu.
- Szukaliśmy trenera, który wniesie coś nowego i da nowy impuls drużynie - powiedział prezes Klimek na konferencji prasowej.
- Musimy być razem. Jeśli nie, to nie damy rady. Najbardziej przekonało mnie to, że jest to klub rodzinny. Będąc wczoraj w hotelu, pani na recepcji powiedziała: - musi nam pan pomóc. Wielu ludziom zależy na tym klubie - przyznał trener Djurdjević.
- Musimy wyciągnąć zawodników z mentalnego marazmu. Musimy ich też uświadomić, żebyśmy w tym wszystkim zachowali spokój. Margines błędu jest coraz mniejszy. Na pewno będą zmiany kadrowe. Nie ma tu zawodników nietykalnych. Chcemy dać impuls drużynie - komentował nowy trener Stali.
Dodał jednak, że nie będzie rewolucji. I raczej należy się spodziewać, że Stal będzie grała w podobnym ustawieniu do tego, co proponował trener Niedźwiedź.
ZOBACZ WIDEO: Nietypowe urodziny byłego reprezentanta Polski. Zaprezentował niezły okaz
Prezes Klimek zdradził, że rozmawiał tylko z Djurdjeviciem. - Nie jestem zwolennikiem, żebyśmy rozmawiali z czteroma kandydatami jednocześnie i potem zastanawiali się kto jest lepszy, a kto gorszy. Chcieliśmy postawić na Ivana, dogadaliśmy się praktycznie w 10 minut - powiedział prezes Stali.
Dodał też, że klub rozliczył się w stu proc. z trenerem Niedźwiedziem. Skorzystano z opcji w kontrakcie, wypłacono szkoleniowcowi odszkodowanie i nic go już ze Stalą nie łączy.
- Wszystko wypadło bardzo elegancko. Uzgodniliśmy z trenerem zaraz po meczu w indywidualnej rozmowie, co następuje. Wszyscy podali sobie ręce i byli zgodni co do decyzji - powiedział prezes Klimek.
- Rzadko przekraczamy barierę, ale jeśli wyczuwam, że jest to ten moment, gdy już nic nie funkcjonuje i piłkarze mają spuszczone głowy, to muszę zareagować. Po mojej decyzji myślę, że piłkarze odetchnęli - dodał.
Ewentualny spadek Stali z Ekstraklasy będzie miał poważne konsekwencje, m.in. dla budżetu. Prezes Klimek powiedział, że w przypadku utrzymania klub będzie dysponował w przyszłym sezonie budżetem w wysokości 17 milionów złotych. W przypadku degradacji będzie to budżet o 10 milionów niższy.