W trzeciej rundzie turnieju WTA 500 w Charleston Danielle Collins zmierzyła się z Jeleną Ostapenko. Amerykanka była faworytką i z małymi problemami wygrała 7:5, 6:3 (więcej o meczu przeczytasz TUTAJ).
Okazuje się, że meczowi z wysokości trybun przyglądał się... pies Collins. Po wygranej tenisistka podbiegła do swojego boksu i wzięła pupila, by wspólnie przeprowadzić wywiad.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Prowadzący, ku uciesze publiczności, zadał nawet jakieś pytanie psu, ale ten nie był zainteresowany mikrofonem (zobacz wideo niżej).
Amerykańska tenisistka znana jest ze swojej miłości do czworonogów. Po niedawnym turnieju w Miami Collins znalazła rannego psa na drodze w pobliżu Hard Rock Stadium i natychmiast zabrała go do kliniki weterynaryjnej. Okazało się, że został on potrącony przez samochód i pozostawiony na środku drogi. Po pięciu dniach intensywnej opieki weterynaryjnej, tenisistka zdecydowała się go wziąć do domu (więcej TUTAJ).
Po tym wydarzeniu Collins podkreśliła, że jej nowa dewiza to "graj w tenisa, zarabiaj, ratuj zwierzęta i daj im luksusowe życie". Okazuje się, że Amerykanka nie ogranicza się tylko do psów. Niedawno przyjęła siedem kurczaków i planuje rozwijać swoją farmę. - Zawsze chciałam mieć własną farmę, zaczęłam od kurczaków, a teraz planuję osły i konie - mówi Collins.