Początek sezonu nie był udany dla Igi Świątek. Polka nie obroniła tytułów w Dosze i Indian Wells. Tym samym po raz pierwszy od kilku lat nie wywalczyła w pierwszym kwartale żadnego trofeum. Dodatkowo niepokój u kibiców i ekspertów budziły jej nerwowe reakcje na korcie, co przełożyło się na spekulacje na temat funkcjonowania jej teamu.
Do krytycznych głosów dołączył Bartosz Ignacik. Dziennikarz zauważył, że kibice nie powinni oczekiwać powrotu do czasów, gdy Świątek wygrywała seryjnie mecze i uderzył w trenera Wima Fissette'a. - Nie chcę teraz oceniać Wima Fissette'a, ale powiem wprost, to nie działa. Wydaje mi się, że Belg nie pasuje charakterologicznie do obozu Igi Świątek - stwierdził w programie "Misja Sport" na Canal+.
ZOBACZ WIDEO: Tomasz Majewski dostał dziwną propozycję. "To zupełnie nie moja bajka"
Dziennikarz podkreślił, że choć wiceliderka rankingu WTA nie wygrywa turniejów, to nadal osiąga dobre wyniki w postaci ćwierćfinałów i półfinałów. Zaznaczył jednak, że Świątek dąży do zdobywania kolejnych tytułów.
Dodał też, że ewentualny powrót do sukcesów z czasów współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, gdzie 23-latka wygrywała turnieje seryjnie, może być możliwy dopiero za 5-6 lat.
Ignacik zwrócił uwagę, że Fissette będzie miał okazję wykazać się podczas sezonu na mączce, gdzie Świątek czeka obrona wielu punktów. Po turnieju Roland Garros może nadejść czas na surową ocenę współpracy z trenerem.
- Fissette z Igą będzie pracować minimum do końca roku, ale też to minimum może zamienić się w maksimum - podsumował dziennikarz.
Świątek przygotowuje się obecnie do sezonu na mączce, który może być kluczowy nie tylko dla jej punktów, ale także dla pewności siebie. W kontekście rankingu Ignacik zauważył, że druga pozycja Świątek może wkrótce zmienić się na niższą. Polka będzie bowiem bronić w najbliższym czasie 4195 punktów za półfinał w Stuttgarcie i triumfy w Madrycie, Rzymie oraz Paryżu.