Wielkie emocje w skokach do celu. Padł nieoficjalny rekord skoczni

PAP / Grzegorz Momot / Na zdjęciu: Domen Prevc
PAP / Grzegorz Momot / Na zdjęciu: Domen Prevc

W konkursie Red Bull Skoków w Punkt w Zakopanem było wszystko: zabawa, emocje, a także dalekie skoki. Rywalizacja w nietypowej formule toczyła się do ostatniej próby.

W tym artykule dowiesz się o:

Nie jak najlepsza odległość, a precyzja - to było najważniejsze w sobotnim konkursie Red Bull Skoków w Punkt, rozegranym na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Na liście startowej znalazło się 20 zawodników, podzielonych na pięć drużyn. Każda z ekip prowadzona była przez kapitana-legendę tej dyscypliny: Adama Małysza, Martina Schmitta, Gregora Schlierenzauera, Andreasa Goldebergera i Thomasa Morgensterna.

Cel? W ośmiu skokach uzyskać łącznie równo tysiąc metrów – lub zbliżyć się jak najbardziej do tej granicy, pokonując cztery pozostałe drużyny. Przed każdą próbą kapitan ustalał z zawodnikiem odległość, którą ten powinien osiągnąć, oraz numer belki startowej, z której ruszał skoczek.

Kapitanowie musieli więc dostosować strategię do tego, aby osiągnąć cel, a zawodnicy starali się dostosować do przekazywanych im dyspozycji. W pierwszej serii doczekaliśmy się kilku fantastycznych skoków, a wisienką na torcie była próba Domena Prevca na 150,5 metra.

W ten sposób drużyna Adama Małysza na półmetku była najbliżej tysiąca (pozostało im wówczas 453,5 metra), ale wszystko rozstrzygało się w drugiej rundzie, a nawet w ostatniej serii rywalizacji. Właśnie w niej startujący w drużynie Schmitta Andreas Wellinger musiał skoczyć dokładnie 128 metrów, aby jego ekipa osiągnęła równy tysiąc. Niemiec zrobił to z wielką precyzją, dokładnie realizując plan kapitana ze swojego kraju.

W odpowiedzi Maciej Kot potrzebował 140,5 metra w drużynie Schlierenzauera. Belka została ustawiona stopniu nr 19, a reprezentant Polski wzniósł się na wyżyny swoich możliwości. Wylądował na 136. metrze, wobec czego drużynie zabrakło czterech i pół metra do tysiąca.

Emocji w Zakopanem nie brakowało do samego końca. W punkt, a więc w dokładnie tysiąc metrów, trafiła też ekipa Goldbergera - za sprawą Gregora Deschwandena, który w swojej próbie uzyskał dokładnie 107 metrów. Ostatecznie triumfował jednak zespół Schmitta, a zdecydował o tym fakt, że Niemiec skoczył najdalej na skoczni K-4.

- Chyba nikt nie przypuszczał, że wszyscy będą tak blisko tysiąca metrów. Ta zabawa była dzisiaj wspaniała. Pokazuje to skoki narciarskie w innym wydaniu - powiedział Adam Małysz przed kamerą Telewizji TVN.

Zespół Schmitta mógł tego dnia cieszyć się ze zwycięstwa, team Goldbergera zajął drugie miejsce, a na trzecim znalazła się drużyna prowadzona przez Thomasa Morgensterna.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła

Komentarze (2)
avatar
Judenrate19341
14 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Problemy językowe można sobie odłożyć między bajki. Jeszcze jeden dowód, że to była ściema. 
avatar
Luckyluke
14 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Oglądałem choć dziś gram...to było nawet ciekawe 
Zgłoś nielegalne treści