Pasjonujący bój o podium. Biało-Czerwoni w końcu dali dużo radości kibicom!

Getty Images /  Andrej Tarfila/SOPA Images/LightRocket  / Na zdjęciu: Piotr Żyła
Getty Images / Andrej Tarfila/SOPA Images/LightRocket / Na zdjęciu: Piotr Żyła

Polacy z bardzo dobrej strony zaprezentowali się w konkursie drużynowym w Planicy i do końca walczyli o podium. Ostatecznie zajęli jednak czwartą lokatę, przegrywając ze Słowenią o ponad 26 punktów. Wygrali Austriacy, a drugie miejsce zajęli Niemcy.

Na sobotę zaplanowano ostatni konkurs drużynowy, nie tylko w sezonie 2024/2025, ale jak się okazało, również Thomasa Thurnbichlera na czele polskiej kadry A. W piątek Adam Małysz poinformował o rewolucji i na stanowisku głównego trenera Austriaka zastąpi Maciej Maciusiak.

Faworytami zawodów standardowo byli Austriacy. Na pewno zagrozić im chcieli Słoweńcy oraz Niemcy, którzy radzą sobie bardzo dobrze w Planicy.  Włączyć się do walki o podium mieli zamiar jeszcze Japończycy. Bez szans nie byli także Biało-Czerwoni. W serii próbnej cała nasza czwórka znalazła się w najlepszej piętnastce.

ZOBACZ WIDEO: Były kadrowicz stworzył niesamowitą grę. Siatkówka bez wstawania z kanapy

Konkurs rozpoczął się dla Polski wręcz kapitalnie. Piotr Żyła, który najpewniej oddał dwa ostatnie skoki w tym sezonie Pucharu Świata, ponieważ prawie na pewno nie weźmie udziału w niedzielnych zawodach kończących PŚ 2024/2025, poleciał na 231. metr. Dalej od niego, lecz wyłącznie o 50 centymetrów, wylądował Daniel Tschofenig. Zrobił to jednak z krótszego rozbiegu. To sprawiało, że po pierwszej grupie zajmowaliśmy drugie miejsce.

Niestety jury szybko postanowiło popsuć dobrą zabawę i obniżyło belkę startową, przez co z automatu zawodnicy zaczęli uzyskiwać słabsze odległości. Na szczęście Aleksander Zniszczoł oddał próbę na 204. metr. Wrażenia to nie robi, ale patrząc na jego rywali, nie było źle. Zresztą "zaledwie" 228 metrów skoczył Domen Prevc, który przecież regularnie lata tutaj zdecydowanie dalej, co jednoznacznie podsumowuje decyzję organizatorów.

Trzeci z Biało-Czerwonych z progu wybił się Kamil Stoch. Miał trochę pecha, gdyż trafił na mocno niekorzystne warunki. Mimo wszystko poradził sobie nieźle, uzyskując 214 metrów, czyli zaledwie 50 centymetrów mniej od Timiego Zajca i metr mniej od Naokiego Nakamury. Po trzech grupach Polacy zajmowali czwartą lokatę, tracąc do trzecich Słoweńców prawie 18 punktów. Mieliśmy za to ponad 20 "oczek" przewagi nad Japonią.

Na zakończenie pierwszej serii zaprezentował się Paweł Wąsek i 25-latek, podobnie jak jego koledzy, spisał się naprawdę dobrze. 217 metrów pozwoliło utrzymać sporą przewagę nad reprezentacją z Azji, a jednocześnie nie straciliśmy zbyt wielu punktów do nas Słoweńców. Prowadzili z kolei Austriacy, którzy wyprzedzali Niemców o 10,3 "oczka". Runda finałowa zapowiada się naprawdę pasjonująco. Popsuć to mogło wyłącznie jury.

Druga seria ponownie zaczęła się dla Biało-Czerwonych bardzo dobrze. Piotr Żyła znów poleciał daleko, lądując na 218. metrze. Dwukrotny indywidualny mistrz świata tą próbą wyprowadził Polskę na trzecią lokatę, gdyż 193 metry uzyskał Lovro Kos. Dzięki temu mieliśmy nad Słowenią 9,9 punktu przewagi. Troszkę uciekli nam z kolei Niemcy oraz Austriacy i już niemal pewne było, że to te dwie drużyny powalczą o wygraną.

Po szóstej grupie utrzymaliśmy naszą pozycję. Domen Prevc skoczył 230,5 metra, ale niewiele gorzej spisał się Aleksander Zniszczoł. 31-latek co prawda oddał próbę o 4,5 metra krótszą niż Słoweniec, lecz nadal mieliśmy niecałe trzy "oczka" przewagi. 219 metrów Manuel Fettner, a 227 metrów skoczył Andreas Wellinger, przez co ich reprezentacje dzieliło już tylko 1,8 punktu.

Na 220. metrze i 50. centymetrze skok zakończył Kamil Stoch, ale niestety nie pozwoliło to Polakom zachować trzeciego miejsca, choć strata do miejscowych wynosiła 3,6 "oczka". To oznaczało, że bój o podium stoczą Paweł Wąsek i Anze Lanisek. Z przodu za to Austriacy powiększyli swoją przewagę nad Niemcami do ponad 20 punktów.

Wysoko poprzeczkę Pawłowi Wąskowi zawiesił już Ryoyu Kobayashi, który uzyskał 235 metrów. To sprawiło, że 25-latek potrzebował około 214 metrów, aby wyprzedzić Japończyków. Na szczęście zrobił to bezproblemowo, lądując na 222. metrze. Nie wystarczyło to jednakże na Słowenię. Anze Lanisek na koniec odpalił bombę i poleciał 234,5 metra.

Swój ostatni skok w karierze oddał Markus Eisenbichler i trzeba przyznać, że pożegnał się naprawdę godnie, uzyskując 223,5 metra. Po jego próbie odbyło się krótkie pożegnanie 33-latka. Kilka minut później Stefan Kraft przypieczętował tryumf Austrii, skacząc 230 metrów.

Harmonogram PŚ w Planicy:

Niedziela, 30.03.2025
8:30 - Seria próbna
9:30 - Konkurs indywidualny

Relacje tekstowe "na żywo" ze wszystkich serii przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

Wyniki sobotniego konkursu drużynowego w Planicy:

MiejsceKrajPunkty
1. Austria 1749.3
2. Niemcy 1720.2
3. Słowenia 1707.2
4. Polska 1680.6
5. Japonia 1673.1
6. Norwegia 1484.1
7. Szwajcaria 1458.0
8. USA 1350.9
9. Finlandia 561.6
10. Kazachstan 551.6
Komentarze (42)
avatar
Rotir
30.03.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Jakby lwy tak walczyły to antylopy byłyby wyżej w łańcuchu pokarmowym. 
avatar
Zeitgeist
30.03.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Przeciez nasi skacza po 10-20 metrow blizej od najlepszych, to z czego tu sie cieszyc? 
avatar
Maks43
30.03.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Cieszą się z pokonania Norwegów tak jak nasza sztafeta 4x400m na MŚ w Chinach z pokonania Sri Lanki. Kto będzie pamiętał ,ze u Norwegów nie startowali najlepsi. 
avatar
Alfer 2015
29.03.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
KLAWO JAK CHOLERA !!! tyle radości... :)) 
avatar
JANKRY
29.03.2025
Zgłoś do moderacji
6
2
Odpowiedz
Czy to powód do dumy, w całym sezonie raz Polak był 3 a teraz 4 a to tylko jedynie że nie ma 3 - 4 najlepszych Norwegów - Polak byłby 6 - 7 a drużynowo 5 - 6 miejsce 
Zgłoś nielegalne treści