Oprócz pracy z reprezentacją Polski, Damian Wleklak na co dzień obok Daniela Waszkiewicza, jest trenerem Spójni Wybrzeża Gdańsk. Jak powiedział w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl, bycie trenerem w kadrze i w pierwszoligowym klubie się od siebie różni. - Wszystko zależy od tego, na jakim poziomie się to wszystko odbywa - zauważył Wleklak. - U mnie w drużynie mam do czynienia w dużej mierze z chłopcami, którzy wchodzą dopiero w piłkę ręczną. Musimy dużo poświęcić na elementy abecadła piłki ręcznej. W kadrze są to doświadczeni zawodnicy - dodał zawodnik, który pierwsze kroki stawiał w GKS-ie Wybrzeżu Gdańsk.
Co szlifuje się na zgrupowaniu na Mistrzostwa Europy? - Pracuje się na podtrzymanie uwarunkowań fizycznych i kondycyjnych. Później myśli się tylko nad taktyką gry - opowiada szkoleniowiec. Inaczej jest w zespole ligowym. - W drużynie patrzy się też na takie niuanse, jak prowadzenie ręki, praca na nogach, poruszanie się w obronie. Dużo zależy też od tego jaki ma się czas na pracę z zawodnikami. W kadrze jest go o wiele mniej. Przed wyjazdem do Serbii mieliśmy tylko tydzień, podczas którego pojechaliśmy dodatkowo do Danii. Cel jest jednak ten sam - ciągle jednak pracuje się po to, aby odnosić zwycięstwa - stwierdził Damian Wleklak.
Reprezentacja Polski dużo lepiej spisywała się w drugich połowach. Przestoje w pierwszej części gry było widać przede wszystkim w meczach przeciwko Szwecji i Macedonii. - Siedzieliśmy dość długo z Danielem Waszkiewiczem i Bogdanem Wentą i się nad tym zastanawialiśmy, bo jest to wielkie skołowanie dla trenerów. Mecz ze Szwecją można potraktować w kategorii cudu, ale i mecz z Macedonią wyglądał identycznie. To jest dla nas problem - powiedział Wleklak, po czym wyjaśnił. - W pierwszych połowach popełnialiśmy błędy, które normalnie nam się nie zdarzają. Były to błędy zarówno w obronie, jak i w ataku w dwóch meczach po kolei. Można było to zrzucić na naszą niedyspozycję, ale tak przecież nie było - następny mecz graliśmy przecież z Niemcami i walczyliśmy konsekwentnie zarówno w ataku, jak i w obronie. Ciężko sobie to wszystko racjonalnie wytłumaczyć - zakończył.
Kiedyś po Pana występie na mistrzostwach obiecałem sobie, że z największym szacunkiem będę do Pana zwracał się "Pan", przez duże "P".
Naprawdę bez obrazy, ale jest Pan n Czytaj całość