24-letni zawodnik nie grał może wielkich zawodów, ale w 85. minucie znalazł się na piątym metrze od bramki Aleksandra Ptaka, w momencie gdy piłkę posłał mu Piotr Kosiorowski i nie pozostało nic innego, jak strzelić gola. - Nie zgadzam się, ze stwierdzeniem, że to ja jestem bohaterem tego spotkania. Takie miano należy się bardziej Marcinowi Cabajowi, który wybronił 3-4 stuprocentowe sytuacje i chwała mu za to - powiedział Patryk Tuszyński.
Potyczka Sandecji z Miedzią była dość wyrównana, może nawet z lekkim wskazaniem na drużynę gości. Legniczanie bardzo dobrze rozgrywali swoje akcje, dobrze operowali piłką i do straty bramki bardzo dobrze ustawiali się w defensywie, utrudniając też zadanie gospodarzom wysokim pressingiem. - Trzeba pamiętać, że to zespół z górnej części tabeli i ciężko grać z rywalami aspirującymi do awansu. Nam to się nieźle udaje, bo nie przegrywamy z nimi meczów i toczymy wyrównane boje, momentami będąc lepszą drużyną. Cieszymy się, że zagraliśmy na zero z tyłu i u siebie nie przegrywamy i nie tracimy bramek. Każdy zespół chce, by jego stadion był twierdzą i nam to się na razie udaje. Cały czas zmierzamy ku dobremu - dodał napastnik Sandecji.
3 punkty wywalczone przed własną publicznością pozwoliły oddalić się od okolic strefy spadkowej. Pierwszy raz na wiosnę "Biało-czarni" wydostali się z czternastego miejsca. - Przeskoczyliśmy Wartę Poznań i utrzymaliśmy przewagę nad Stomilem Olsztyn, a w środę gramy kolejny ważny mecz z Okocimskim Brzesko i będziemy chcieli wywalczyć tam punkty - zakończył Tuszyński.