W środę 2 kwietnia na PGE Narodowym w Warszawie odbył się finał Superpucharu Polski w piłce nożnej. W meczu o to trofeum zmierzył się mistrz Polski, Jagiellonia Białystok, oraz zdobywca Pucharu Polski, Wisła Kraków. Pierwotnie planowany termin meczu o Superpuchar Polski był w lipcu 2024 roku, jednak został on przełożony.
Spotkanie to nie dostarczyło wielu emocji i bramek. Dość stwierdzić, że kwestię triumfu rozstrzygnęło jedno trafienie. Jego autorem był w 14. minucie Miki Villar. W późniejszych fragmentach żadna z drużyn nie potrafiła już zmienić wyniku, tym samym ze zwycięstwa 1:0 cieszyła się Jagiellonia.
ZOBACZ WIDEO: Nietypowe urodziny byłego reprezentanta Polski. Zaprezentował niezły okaz
Podobnie jak mecz, nie zachwyciła również frekwencja na trybunach. Widok na Narodowym odbiegał od piłkarskiego święta, za który można by uznać walkę o jedno z krajowych trofeów. Spotkanie Jagiellonii z Wisłą oglądało jedynie 10 935 widzów, co jest zdecydowanie najgorszym wynikiem na tym obiekcie.
Poprzedni niechlubny rekord pochodził z 2012 roku. Konkretnie z meczu towarzyskiego Legii Warszawa z Sevillą FC, kiedy na trybunach zasiadło 16 tys. kibiców. Prowadzący wówczas ekipę ze stolicy Maciej Skorża wystawił do walki rezerwowych i młodzieżowców, którzy przegrali 0:2.
Jeżeli chodzi o mecze reprezentacji Polski na Narodowym, najniższą frekwencję zanotowano 7 września 2015 roku. Biało-Czerwoni w ramach eliminacji do Euro 2016 odnieśli wówczas pewne zwycięstwo 8:1. Zaledwie 27 763 kibiców obejrzało wówczas m.in. po dwa trafienia Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i Kamila Grosickiego.
Wpływ na tak słabą frekwencję na finale Superpucharu Polski miało nie tylko zamieszanie z terminem, ale także bojkot ogłoszony przez kibiców Jagiellonii. Nie przyjechali oni do Warszawy (więcej TUTAJ>>).