W niedzielę liczyliśmy na to, że Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek włączą się do walki o medale w konkursie rzutu młotem na igrzyskach olimpijskich. Niestety, przez cały finał nie byli nawet blisko, choć Fajdek czaił się i poprawiał.
Walkę o złoto już w pierwszej kolejce zamknął Ethan Katzberg. Kanadyjczyk huknął młotem na odległość 84,12 m - niewiele mniejszą od aktualnego rekordu olimpijskiego. O jego dominacji najlepiej świadczy fakt, że żaden z pozostałych 11 zawodników nie zdołał dorzucić młota do granicy 80. metra.
- Nie wiem, czy spodziewałem się złota, ale miałem w głowie, aby dobrze rozpocząć pierwszym rzutem - zdradził w rozmowie z CBC Sports. I ten plan doskonale zrealizował. Kanadyjczyk przyznał, że w dalszej części konkursu czuł się "jak na dobrej imprezie".
- Czułem się naprawdę dobrze. Mogłem pomyśleć, że to wystarczy, ale nie chciałem niczego zakładać, więc starałem się poprawić odległość w kolejnych rundach. Na szczęście 84 metry wystarczyły, aby wygrać - dodał.
Kanadyjczyk został najmłodszym mistrzem olimpijskim w rzucie młotem. 22-latek wiedział, że jest dobrze przygotowany do kluczowej imprezy tego roku, ale jak sam przyznał: - Wygranie tego w pierwszej próbie, to uczucie nie do pobicia.
Czytaj także: Nowy lider klasyfikacji medalowej igrzysk. Polacy daleko
ZOBACZ WIDEO: "Prosto z Igrzysk". Ten obrazek z Paryża zapadnie mu w pamięci. "Ikoniczne"