Podczas drugiej sesji treningowej przed GP Japonii, Jack Doohan z zespołu Alpine miał poważny wypadek. Kierowca wpadł w barierę w pierwszym zakręcie. W tym momencie Australijczyk pędził z prędkością 297 km/h. Jak ujawniła stajnia z Enstone, wypadek był wynikiem niezamknięcia systemu DRS w bolidzie Doohana.
Ten zakręt na torze Suzuka pokonywany jest z dużą prędkością, co wymaga manualnego dezaktywowania DRS przez kierowców. Doohan tego nie zrobił. - Wszyscy jesteśmy zadowoleni, że Jack wyszedł z tego incydentu bez szwanku i czuje się dobrze po kontrolnych badaniach - powiedział Oliver Oakes, szef Alpine, cytowany przez racefans.net.
ZOBACZ WIDEO: Mrozek ostro odpowiada Komarnickiemu. "Zlepek powalczy"
- To była pomyłka związana z niezamknięciem DRS w pierwszym zakręcie. To cenna lekcja na przyszłość, a Jack i zespół będą gotowi na sobotę. Jego ekipa ciężko pracuje, aby przygotować samochód po uszkodzeniach - dodał Oakes.
Zaraz po wypadku był zaskoczony sytuacją, pytając swojego inżyniera wyścigowego, czy coś się stało. Kierowca dwukrotnie pytał o wyjaśnienie, jednocześnie zapewniając, że nic mu się nie stało. - Wrócimy do ciebie z informacją, kolego - odpowiedział inżynier. - Sprawdzamy wszystko po naszej stronie - dodał.
Australijczyk przyznał, że wypadek był dla niego zaskoczeniem. - To było potężne uderzenie, które mnie zaskoczyło, ale wyciągnę z tego wnioski. Wiem, że zespół ma dużo pracy, aby naprawić samochód przed sobotą, więc z góry dziękuję za ich wysiłki - powiedział Doohan w Sky Sports.
Wypadek Jacka Doohana spowodował znaczne uszkodzenia samochodu, co wymagało przerwania sesji na ponad 20 minut w celu naprawy barier. Australijczyk nie uczestniczył w pierwszej sesji treningowej, ponieważ Alpine zdecydowało się na testy z Ryo Hirakawą w jego samochodzie, co oznacza, że 22-latek ma niewiele przejechanych kilometrów na torze Suzuka.