Wiadomo już, że w kolejnym sezonie słynnego Amerykanina nie ujrzymy u boku Szymona Woźniaka. Zawodnik zdecydował, że zamierza wrócić do tego, co dobrze sprawdzało się w poprzednich latach. To jednak wcale nie oznacza, że zmienił zdanie dotyczące współpracy z Gregiem Hancockiem.
- Gdy dogadałem się w październiku 2023 roku z Gregiem Hancockiem, dominowały głosy, że to bardzo dobra decyzja. Sport nie jest zero jedynkowy, to nie jest tak, że jest jedna przyczyna i jeden skutek. Nie wiem, jak można powiedzieć, że moja słabsza forma jest spowodowana współpracą z Hancockiem. Taka ocena jest daleka od rzeczywistości i po prostu mija się z prawdą - mówił po zakończeniu tegorocznego GP sam Szymon Woźniak.
Po dłuższej analizie żużlowiec doszedł po prostu do wniosku, że kluczowy dla słabszej formy był debiut w Grand Prix i to właśnie dodatkowe występy w mistrzostwach świata zupełnie rozregulowały jego dyspozycję.
ZOBACZ WIDEO: Ogromne zarobki Thomsena. Tak zareagował na tę kwotę Pedersen
Z tego właśnie powodu wielkich zmian przed kolejnymi rozgrywkami nie będzie, a decydujący ma być powrót do tego, co sprawdzało się w poprzednich latach. Zawodnik może mówić o szczęściu, bo choć w trakcie sezonu korzystał z silników od Briana Kargera, to przed kolejnymi rozgrywkami wciąż może współpracować z Ryszardem Kowalskim. Wiele wskazuje na to, że wzorem najlepszych lat Woźniaka, to znów Kowalski będzie jego głównym dostawcą sprzętu.
Hancock po rozstaniu z Betard Spartą Wrocław nie ma już w Polsce tak dobrej opinii jak wcześniej. Już podczas minionych rozgrywek wyrzucenie doradcy bardzo mocno doradzało Woźniakowi kilku ekspertów. Najmocniej apelował o to choćby Władysław Komarnicki, który podkreślał, że Amerykanin ma destrukcyjny wpływ na swojego podopiecznego.
Woźniak faktycznie może mówić o jednym z największych kryzysów w swojej karierze. W Grand Prix zajął zaledwie 13. miejsce, a w PGE Ekstralidze pod względem średniej (1,700 pkt/bieg) był dopiero 27. W przyszłym roku zawodnik ma być jednak liderem Abramczyk Polonia Bydgoszcz w walce o awans do PGE Ekstraligi.
ZOBACZ WIDEO: Stal czeka kryzys? "Nie będzie nas stać na tak wysokie kontrakty"