W Willingen wydarzył się cud, bo drugi skok Stocha był stosunkowo słaby, a mimo to pozwolił mu wskoczyć na podium. Takie cuda są potrzebne Polakowi, który wciąż walczy z brakiem stabilizacji. Sukces mimo pomyłek uzmysławia zawodnikowi, że wypracował margines błędu - skok nie musi być idealny, aby dać satysfakcję z uzyskanego wyniku. A to znowuż daje komfort psychiczny, który jest niezbędny do sukcesów w skokach.
Marzec niebawem. Na powitanie wiosny zaplanowano mistrzostwa świata w lotach narciarskich. Imprezę, której Stoch jeszcze nie wygrał. A kiedy się rozpędzi, 2020 rok może przejść do historii polskich skoków.
Szczególnie, że Stoch zachowuje luz i radość z udziału w zawodach. Za tydzień loty narciarskie w Bad Mitterndorf. Komentarz Stocha ws. kolejnych konkursów, którego udzielił Skijumping jest jednoznaczny: - Teraz będzie to, co tygryski lubią najbardziej!
Kamil Stoch zażartował z Dawida Kubackiego. "Można nagrać beduina" >>
ZOBACZ WIDEO: Bundesliga. Krzysztof Piątek może mieć problemy przez swoją cieszynkę?!
Wymiana na stanowisku lidera polskiej kadry może jednak oddalić Kubackiego od upragnionego, pierwszego w jego karierze końcowego sukcesu w Pucharze Świata. O ile kilka tygodni temu można było mówić, że jeszcze ma czas, aby wygrywać, o tyle obecnie każde miejsce poza podium to olbrzymia kłoda, którą Polak wrzuca pod własne nogi.
Fenomenalna stabilność formy i kolejne podia z rzędu rozbudzały nadzieję. To równą dyspozycją wygrywa się w klasyfikacji generalnej, a nie dwoma czy trzema znakomitymi konkursami. Ale teraz zaczyna się liczyć każdy punkt, a w sobotę Kubacki wypadł nawet z pierwszej dziesiątki (zajął 15. lokatę).
Jedyna w swoim rodzaju. Wojciech Fortuna stworzył ucztę dla fanów narciarstwa >>
Wciąż traci do Stefana Krafta tylko 173 punkty. Tylko, bo do końca sezonu jeszcze dziewięć konkursów indywidualnych. Rywale są jednak w fenomenalnej dyspozycji, czołówka często osiąga niemal kosmiczny poziom. Szansa na ostateczny triumf będzie realna pod warunkiem, że Kubacki już w Austrii wróci na podium.
W przeciwnym wypadku Polak zapamięta sezon 2019/2020 jako najlepszy w swojej karierze, ale w opisie jego wyczynu pozostanie słowo, które jest jednym z najbrzydszych w świecie sportu - niedosyt.