Organizatorzy mistrzostw świata juniorów postanowili dokonać ważnej zmiany w harmonogramie. Sobota (15 lutego) był ostatnim dniem rywalizacji z uwagi na niekorzystne prognozy pogodowe na niedzielę.
Przez to konkurs drużyn mieszanych odbył się dzień wcześniej niż początkowo zaplanowano. Na starcie zmagań pojawiło się 10 zespołów - Austria, Niemcy, Słowenia, Szwajcaria, Polska, Stany Zjednoczone, Norwegia, Japonia, Kazachstan oraz Finlandia.
Biało-Czerwoni przystąpili do rywalizacji w składzie z Polą Bełtowską, Natalią Słowik, Kacprem Tomasiakiem oraz Klemensem Joniakiem. Wobec naszej drużyny nie było większych oczekiwań.
ZOBACZ WIDEO: Artur Siódmiak przyszedł do poprawczaka. Straszne, jak zareagował jeden z chłopców
Początkowo Polacy zajmowali 5. miejsce za sprawą próby Bełtowskiej (85,5 m). Po występie Tomasiaka (91,5 m) nasza zespół przesunął się na 4. lokatę, by następnie spaść na 8. po słabym skoku Słowik (66 m). 90,5 m w wykonaniu Joniaka niczego już nie zmieniło.
Po serii finałowej pozycja Biało-Czerwonych nie uległa zmianie. Mimo że dały nam to skoki Bełtowskiej (91,5 m) i Tomasiaka (91 m), to znów spadliśmy po próbie Słowik (74,5 m), a Joniak (91 m) nie był w stanie sprawić, że Polska awansuje wyżej.
Sporym zaskoczeniem było to, że zdetronizowana została Austria i to dwukrotnie. Złoty medal zgarnęli bowiem Słoweńcy, a srebrny Amerykanie, wobec czego Austriacy jedynie uzupełnili podium.
Co do juniorów Austrii to trzeba mieć na uwadze, że juniorzy zmieniają się.
Juniorem jest się krótko. Naromiast Kasai i Stoch seniorami są długo.. Czytaj całość