Ćwierćfinałowy mecz w Pucharze Europy piłkarzy ręcznych pomiędzy Partizanem Belgrad a AEK Ateny nie doszedł do skutku. Powodem był pirotechniczny atak serbskich kibiców na zawodników gości, który miał miejsce tuż przed rozpoczęciem spotkania.
Fani Partizana rzucili cztery race w kierunku zawodników AEK. Niemiecki obrotowy Erik Schmidt, mistrz Europy z 2016 roku, ujawnił, że po pierwszym incydencie drużyna na chwilę opuściła halę.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
- Gdy wróciliśmy na boisko, poleciały kolejne dwie petardy, wtedy mecz został przerwany - powiedział piłkarz ręczny, który wcześniej występował m.in. w TSV Hannover-Burgdorf, Fuechse Berlin, SC Magdeburg i HSG Wetzlar.
Schmidt, który od lata 2024 gra dla AEK, zaznaczył eż, że jeden z zawodników potrzebował pomocy medycznej. - Jeden z naszych graczy miał problem ze słuchem i jeszcze w szatni był badany przez lekarkę - dodał w rozmowie z "Bildem".
W związku z poważnymi naruszeniami bezpieczeństwa, Europejska Federacja Piłki Ręcznej ogłosiła w poniedziałek, że spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie na neutralnym terenie - ani w Serbii, ani w Grecji.
EHF bierze także pod uwagę rozegranie meczu bez udziału publiczności i zapowiedziała postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie.