Kiedy swój mecz wygrały zawodniczki drużyny Młyny Stoisław Koszalin, sytuacja Energa Szczypiorno Kalisz stała się bardzo skomplikowana. W tamtym momencie podopieczne Pethera Krautmeyera traciły już 4 punkty do 9. miejsca.
Co więcej kaliszanki czekał wyjazdowy mecz z wyżej notowanym SPR Sośnica Gliwice. Mimo to zespół z Wielkopolski stanął na wysokości zadania.
ZOBACZ WIDEO: Były kadrowicz stworzył niesamowitą grę. Siatkówka bez wstawania z kanapy
- Mecze z tym zespołem zawsze wyglądają w ten sposób. Uważam, że zawsze jest na styku. Mieliśmy problemy w obronie w pierwszej połowie, nie potrafiliśmy znaleźć na to sposobu. Nie mogliśmy ich zatrzymać - skomentował trener Pether Krautmeyer.
Po zmianie stron gliwiczanki prowadziły już 19:15. Nie zdołały jednak utrzymać tej przewagi. Na trzy minuty przed końcem to przyjezdne wygrywały 30:27. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 30:29.
- W przerwie wprowadziliśmy inne rozwiązania. Dało nam to więcej sytuacji do zdobywania bramek. Jednocześnie częściej zatrzymywaliśmy rywalki. Uważam, że to okazało się kluczem - wyjaśnił szkoleniowiec.
- Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy. Pozostaliśmy przy życiu. W przypadku porażki, mogło być już po sezonie - zakończył.
Następny mecz kaliszanki rozegrają w sobotę, 5 kwietnia o godz. 16:00. Zmierzą się wtedy we własnej hali z KPR Ruch Chorzów.