Nic więc dziwnego, że swojego podopiecznego na konferencji prasowej chwalił Mariusz Kuras. - Ostatnio Marcin przechodził ropną anginę, dlatego nie jest jeszcze gotowy do gry na sto procent, ale starał się pomagać kolegom z zespołu. O jego występie mogę mówić w samych superlatywach, ale przy tym musiałbym także pochwalić pozostałych dziesięciu zawodników - tłumaczył opiekun Zawiszy.
Podobny debiut w bydgoskim klubie kilkanaście dni wcześniej miał pozyskany z Lechii Gdańsk Tomasz Midzierski. Wówczas 24-letni obrońca strzelił jedną z bramek w starciu przeciwko Turowi Turek. Teraz niemal identyczna sytuacja miała miejsce w przypadku Sobczaka. - Prawdziwym testem dla nas będzie najbliższy pojedynek z Ruchem Radzionków. Nie można popadać w euforię po wygranym meczu z Miedzią, bo przeciwnik nie był z najwyższej półki, choć w pierwszej połowie gości jeszcze starali się walczyć - podsumował Sobczak.
Byłemu napastnikowi ze Śląska bardzo podoba się stadion przy ulicy Gdańskiej. Wszak niecały rok temu, kosztem stu milionów złotych obiekt Zawiszy przeszedł gruntowną modernizację. Ponadto dobrze przyjęli go również koledzy z drużyny. - Koledzy z klubu przyjęli mnie bardzo dobrze, dlatego w kolejnych meczach będę chciał im się odwdzięczyć dobrą postawą na boisku. Bardzo podoba mi się bydgoski stadion - dodał Sobczak.
Jak sam zainteresowany ocenia różnicę pomiędzy poziomami gry w Ekstraklasie i II lidze? To w głównej mierze pojawienie się Sobczaka w ataku sprawiło, że ekipa Mariusza Kurasa zaczęła grać bardziej ofensywnie. - Ja po prostu wywiązałem się z tych zadań, które zalecił mi nasz szkoleniowiec. Więcej o poziomie II ligi będę mógł powiedzieć po meczu w Radzionkowie. Umówiłem się z trenerem Kurasem na to, abym mógł w pierwszej połowie pokazać wszystkie umiejętności, a potem zejdę z boiska, bo przecież już za trzy wracam na Śląsk i trzeba nabrać sił - zakończył Sobczak.