Ten mecz trzymał w napięciu, choć nie padło w nim tak wiele goli jak ostatnio w Barcelonie. Tym razem "Duma Katalonii" zwyciężyła Atletico Madryt 1:0. Awans do finału Pucharu Króla dał swoim trafieniem w 27. minucie Ferran Torres. W całym dwumeczu było 5:4 dla FC Barcelony.
Robert Lewandowski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale w drugiej połowie pojawił się na murawie. Trener Hansi Flick wpuścił go na boisko na ostatnie 20 minut. Choć "Lewy" nie dostał zbyt wiele czasu, to zdaniem hiszpańskich mediów spełnił swoje zadanie.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
Dziennik "Sport" nazwał Lewandowskiego "dotleniaczem" i przyznał mu notę 7 w dziesięciostopniowej skali. 36-latek wszedł bowiem w drugiej części spotkania po to, aby pozwolić drużynie złapać oddech. Już sama jego obecność sprawiła, że obrońcy Atletico musieli zachować większą czujność. Jeden z graczy gospodarzy, Jose Maria Gimenez, szybko zresztą uciekł się do faulu.
"Wszedł na boisko w ostatnim kwadransie meczu i dał drużynie trochę oddechu, utrzymując się kilkukrotnie przy piłce tyłem do bramki. Na dzień dobry dostał od Gimeneza 'prezent' w postaci uderzenia kolanem" - uzasadniono w serwisie internetowym katalońskiej gazety.
"Mundo Deportivo" tradycyjnie nie wystawiło piłkarzom ocen. Lewandowski został określony mianem "aktywnego".
"Wszedł w końcówce spotkania, a jego obecność wyraźnie niepokoiła środkowych obrońców Atletico. Gimenez celowo i brutalnie wbił mu kolano w plecy na oczach sędziego, który nie pokazał za to żadnej kartki" - napisano w charakterystyce "Lewego".
Serwis eldesmarque.com stwierdził, że Lewandowski zagrał dobrze, ale z jego strony zabrakło konkretów, czyli goli. "Poprawny występ Polaka, który co prawda dobrze współpracował z partnerami, ale nie był precyzyjny pod bramką" - napisano w uzasadnieniu oceny 6.
Kataloński serwis lesportiudecatalunya.cat not nie wystawił, ale stwierdził, że Polak był "pracowity". W charakterystyce stwierdzono, że "dał drużynie dużo głębi (czyli: poszerzał pole gry, dawał opcje w ofensywie) i był odważny oraz agresywny z piłką przy nodze". Zauważono ponadto, że "popełnił groźny faul w końcowych minutach spotkania". Chodzi zapewne o sytuację z doliczonego czasu gry, gdy po kontakcie z Polakiem w okolicy pola karnego przewrócił się jeden z rywali.
Umiarkowaną ocenę wystawił Lewandowskiemu serwis goal.com. Polski napastnik otrzymał bowiem "6". W opinii tego portalu zabrakło celnych strzałów i goli. "Zastąpił Torresa na 20 minut przed końcem. Utrzymywał się przy piłce, kiedy tylko mógł, ale nie miał okazji do oddania strzału" - czytamy w uzasadnieniu.
W finale Pucharu Króla Barcelona zmierzy się ze swoim wielkim rywalem, czyli Realem Madryt. Mecz zostanie rozegrany 26 kwietnia na Estadio La Cartuja w Sewilli.