Kolejorz podejmie Standard w 3. kolejce fazy grupowej Ligi Europy. W dwóch pierwszych seriach oba zespoły nie zdobyły ani jednego punktu, więc dla obu czwartkowe spotkanie to mecz ostatniej szansy, by myśleć o awansie do 1/16 finału. Faworytem byliby zapewne Belgowie, ale trudno ich postawić w takiej roli ze względu na kłopoty, jakie towarzyszą im od startu sezonu.
- Zespół miał bardzo przyzwoity początek, zwłaszcza po przyjściu nowego trenera Philippe'a Montaniera. Nie potrafili jednak złapać regularności i ciągle grają na przemian dobrze lub źle - mówi nam Stijn Joris z "Het Laaste Nieuws".
- Głównym atutem drużyny od wielu lat jest waleczność. Obecny szkoleniowiec ostatnio używa ustawienia 3-4-3. Jego podopieczni próbują budować akcje i grać kombinacyjnie. Na razie nie daje to zadowalających efektów, ale widać poprawę z każdym spotkaniem - dodaje nasz rozmówca.
ZOBACZ WIDEO: Euro 2020. Słowacja krok od wyjazdu na mistrzostwa Europy i rywalizacji z Polską w grupie. "Wszystko może się zdarzyć"
Skład Standardu na mecz z Lechem pozostaje sporą zagadką. Belgowie na pewno będą musieli sobie radzić bez największej gwiazdy - Zinho Vanheusdena, który w ostatnim meczu ligowym doznał koszmarnej kontuzji. - To zaledwie 21-letni stoper, a już jest liderem defensywy i kapitanem zespołu. Za nim m.in. kilka miesięcy w Interze Mediolan i debiut w reprezentacji Belgii. Niestety, w niedzielę doznał urazu kolana. Był to okropny widok, szczególnie że ze względu na brak widzów mocno słychać było jego krzyk. Znoszono go z boiska na noszach ze łzami w oczach. Niemal pewne jest, że przegapi resztę sezonu i Euro 2020 - smuci się Joris.
Brak Vanheusdena to duży kłopot Standardu, ale są też inne. Przed meczem z Lechem okazało się, że trener Montanier nie będzie mógł skorzystać z 6 piłkarzy z powodu wykrycia u nich COVID-19. - Wypadli Konstantinos Laifis i Collins Fai, którzy normalnie by zagrali. Można więc powiedzieć, że defensywa znacznie osłabła po tym jak ucierpiała w ostatnich dniach - tłumaczy dziennikarz "HLN".
Multum problemów rywali nie oznacza, że poznaniacy powinni przyszykować się na łatwy mecz. U przeciwnika wciąż nie brakuje świetnych zawodników. Belgijski dziennikarz wskazuje m.in. Selima Amallaha. - Warto zwrócić na niego uwagę, ponieważ potrafi przesądzić o wyniku meczu. Ma świetną technikę i gra zdecydowanie, choć obecnie nie jest w najlepszej formie. Podobny kłopot jest też z Mehdim Carcelą-Gonzalezem, który jednak normalnie jest jednym z najlepszych piłkarzy w naszej lidze - zaznacza.
- Myślę, że najwięcej w tym spotkaniu będzie zależeć od linii pomocy. Zresztą wydaje mi się ona najważniejszą częścią drużyny. Jej sercem jest środek z Samuelem Bastienem i Nicolasem Raskinem. Szczególnie ten drugi naprawdę mocno się rozwinął w ciągu ostatnich kilku miesięcy i może czekać go bardzo udana przyszłość. Jest młody i ma obecnie chyba największy potencjał - uzupełnia.
Jakiego meczu spodziewa się Joris? - Trudno coś więcej powiedzieć, bo znam Lecha tylko z meczu przeciwko Charleroi. Myślę jednak, że Standard mając zero punktów po dwóch meczach będzie musiał zaatakować i mocno naciskać, by wygrać.
Mecz 3. kolejki Ligi Europy Lech Poznań - Standard Liege w czwartek o godz. 18:55. Transmisja w TVP 2 i Polsacie Sport Premium 1.