Superpuchar Polski w tym sezonie można określić mianem organizacyjnej porażki. Przez miesiące trwały poszukiwania odpowiedniego terminu, a ostatecznie padło na początek kwietnia. Problemy pojawiły się również z lokalizacją meczu, który zgodnie z tradycją powinien odbyć się na stadionie mistrza Polski, w tym przypadku Jagiellonii Białystok.
PZPN zdecydował się przenieść to spotkanie na PGE Narodowy w Warszawie z powodu konfliktu kibiców Jagiellonii i Wisły Kraków. Fani mistrza Polski nie chcieli widzieć rywali na swoim stadionie, co było wynikiem niepodpisania przez krakowskich kibiców porozumienia o nieużywaniu niebezpiecznych przedmiotów.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
Po przeniesieniu przez PZPN meczu na Narodowy fani z Białegostoku ogłosili bojkot, co przełożyło się na najgorszą frekwencję w historii PGE Narodowego (więcej TUTAJ). Dodatkowo pojawił się inny problem. Kibice nie mogli wejść na stadion z biletami elektronicznymi. Wielu z nich musiało czekać w długich kolejkach do drukarek.
Zdjęcia fanów czekających na wydruk biletów szybko obiegły media społecznościowe. Pojawiło się ono na portalu X o godz. 20:56. Tymczasem mecz rozpoczął się o godz. 21:00. Gdy zawodnicy już walczyli o trofeum, spora grupa kibiców nadal tkwiła w kolejce.
Kuba Cimoszko z WP SportoweFakty wyjaśnił tę sytuację na portalu X. "Najśmieszniejsze w tym jest to, że bilet elektroniczny normalnie działa na czytniku bramki. Aczkolwiek inna sprawa, że ci ludzie sami są sobie winni, bo była informacja na bilecie o wydruku" - skwitował.
Walka o Superpuchar Polski nie przyniosła wielkich emocji. Trofeum trafiło do Jagiellonii, która wygrała 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił już w 13. minucie Miki Villar.