W środę 2 kwietnia, z kilkumiesięcznym poślizgiem, dojdzie do spotkania mistrza Polski ze zdobywcą Pucharu Polski o Superpuchar Polski. Grający na zapleczu PKO Ekstraklasy krakowianie przekonują, że w rywalizacji z ćwierćfinalistą Ligi Konferencji Europy nie są skazani na pożarcie.
Tym bardziej że tuż przed tym spotkaniem do gry w drużynie Białej Gwiazdy wrócił jeden z jej kluczowych piłkarzy - Marc Carbo. Hiszpański pomocnik przez ponad trzy miesiące wracał do pełnej dyspozycji po urazie stawu skokowego. Wiślak wierzy, że I-ligowca z Krakowa stać na sprawienie niespodzianki w starciu o Superpuchar.
Justyna Krupa, WP SportoweFakty: W ostatnim meczu z Kotwicą zagrał pan po raz pierwszy od grudnia. Pana powrót trochę się przedłużył czy od początku spodziewał się pan tak długiej pauzy?
Marc Carbo, pomocnik Wisły Kraków: Moja przerwa w grze trwała mniej więcej tyle, ile zakładaliśmy. Może odrobinę dłużej, ale spodziewaliśmy się właśnie takiej pauzy. Na boisku czułem się dobrze. Nie jest łatwo wejść w mecz, pojawiając się po urazie w samej końcówce spotkania. Miałem jednak dobre odczucia. Wracam powoli na swój poziom i bardzo mnie to cieszy.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
Czyli jednego hiszpańskiego gracza Wisła w tym meczu odzyskała, ale drugiego niestety straciła, bo urazu barku doznał Angel Rodado, który musiał przedwcześnie opuścić plac gry.
Tak to właśnie jest w futbolu. Głupia sytuacja z tym urazem Rodado, ale poczekajmy. Nawet dobrze nie widziałem tego momentu, bo byłem na rozgrzewce. To podobna kontuzja do tej, która przytrafiła mu się w zeszłym roku. Musimy poczekać na dokładną diagnozę.
Podczas pańskiej nieobecności do drużyny Wisły dołączył inny pomocnik Marko Poletanović. Spokojnie możecie w przyszłości grać razem w środku pola? Np. w konfiguracji: pan jako "6" a, Marko na "8"?
Myślę, że tak. Trener Mariusz Jop ma obecnie spory wybór, jeśli chodzi o środek pola, a rywalizacja zawsze jest czymś dobrym. Sądzę, że możemy grać z Marko jednocześnie, ale wszystko zależy od decyzji trenera.
W środę czeka was mecz z mistrzem kraju Jagiellonią o Superpuchar. Ostatecznie spotkanie odbędzie się w Warszawie, podobnie jak finał Pucharu Polski.
Gra na Stadionie Narodowym zawsze jest czymś wyjątkowym. Mamy nadzieję, że uda nam się sięgnąć po kolejne trofeum, tym razem po Superpuchar.
Tyle, że z mistrzem Polski, o takim potencjale ofensywnym, będzie wam o to naprawdę trudno. Śledzi pan czasem Jagiellonii, np. w europejskich pucharach?
Tak, byłem w tym sezonie nawet na ich meczu. Gra tam w końcu nasz były kolega z drużyny, czyli Miki Villar, z którym nadal mamy kontakt. Zdaję więc sobie sprawę z tego, jak generalnie gra Jagiellonia. Uważam jednak, że i tak nie mamy się czego bać. My też mamy w składzie bardzo dobrych piłkarzy. Stać nas na przeciwstawienie się jakiejkolwiek ekipie.
To rzeczywiście będzie taki hiszpański pojedynek: w Wiśle nadal jest kilku hiszpańskich graczy, w zespole z Białegostoku również - w tym kolejny były piłkarz Białej Gwiazdy, Jesus Imaz.
Rzeczywiście sporo będzie w sumie graczy z Hiszpanii w tym starciu. W każdym razie uważam, że mamy odpowiedni poziom w naszym zespole, by być w stanie rywalizować jak równy z równym z Jagiellonią.
Dla Wisły to chyba dobrze, że ostatecznie mecz rozegrany zostanie na Stadionie Narodowym? Ryzyko braku kibiców z Krakowa doprowadziło do tego, że ostatecznie Jagiellonia nie rozegra tego meczu na własnym obiekcie w Białymstoku.
Ja już się zgubiłem w tym, jak to było. Czyli fani Jagiellonii nie jadą na ten mecz?
Podobno oficjalnie się nie wybierają, ale teoretycznie jak najbardziej mogą być obecni na meczu.
Nie jestem z tym wszystkim tak bardzo na bieżąco. Tak czy inaczej, dla nas to jest swego rodzaju nagroda, móc zagrać w takim meczu na Stadionie Narodowym. Liczę, że zwyciężymy.
Czasem powtarza się twierdzenie, że Wiśle nieco łatwiej gra się z zespołami prowadzącymi grę, stawiającymi na futbol otwarty. Oczywiście Jagiellonia to naprawdę wysoka półka, ale faktycznie białostocka ekipa gra futbol ofensywny.
Dokładnie tak jest. Już w tamtej edycji Pucharu Polski pokazaliśmy, że potrafimy grać i wygrywać z drużynami z Ekstraklasy. Łatwiej nam się gra rzeczywiście z tego typu zespołami. Zobaczymy, czy będziemy w stanie to pokazać w tę środę. I sięgnąć po Superpuchar.
rozmawiała Justyna Krupa, WP SportoweFakty