Przegrała Jagiellonia Białystok, przegrał Lech Poznań. Ta kolejka nie mogła ułożyć się lepiej z perspektywy Rakowa Częstochowa. Wystarczyło tylko wyjść w poniedziałek na boisko w Lubinie i potwierdzić swoją wyższość.
I to się udało. Raków bardzo długo testował cierpliwość swoich kibiców, ale wreszcie przeprowadził akcję, która dała trzy punkty. Gustav Berggren podał do Jonatana Brauta Brunesa, a ten najpierw świetnie przyjął piłkę, a następnie płaskim strzałem z ostrego kąta pokonał Dominika Hładuna.
Częstochowianie mieli olbrzymią przewagę przez większość spotkania. Praktycznie całą drugą połowę grali o jednego zawodnika więcej po czerwonej kartce Damiana Michalskiego.
I finalnie się cieszą, choć mieli spore problemy, by przebić się przez bardzo defensywnie usposobione Zagłębia. Wygrana w Lubinie sprawia, że Raków ma cztery punkty przewagi nad Jagiellonią i pięć więcej od Lecha. To niczym autostrada do mistrzostwa Polski (Zobacz aktualną tabelę).
Zagłębie? "Zadomowiło się" w strefie spadkowej i z prezentowaną obecnie grą ciężko będzie mu się utrzymać. Leszek Ojrzyński postawił na defensywę i proste środki z przodu.
ZOBACZ WIDEO: Nietypowe urodziny byłego reprezentanta Polski. Zaprezentował niezły okaz
I początkowo to Zagłębie było groźniejsze. Warto tu przypomnieć choćby strzał w słupek Jakuba Kolana albo uderzenie Adama Radwańskiego z rzutu wolnego, przy którym musiał się sprężyć Kacper Trelowski. Do tego było sporo podań na wolne pole, przy których brakowało podejścia większą liczbą zawodników ze strony "Miedziowych". Osamotniony z przodu Tomasz Pieńko miał problem z decyzyjnością.
Raków? Parę uderzeń z dystansu, ale piłka przelatywała obok bramki. Najlepszą okazję miał Matej Rodin, który główkował po rzucie rożnym i z wielkim trudem odbił futbolówkę Dominik Hładun.
Sporo zmieniła sytuacja z 48. minuty, gdy mający żółtą kartkę Michalski zaatakował łokciem Jeana Carlosa Silvę. Sędzia Daniel Stefański nie wahał się ani chwili i wyrzucił zawodnika Zagłębia z boiska.
Raków od tego momentu miał już miażdżącą przewagę i w zasadzie nie schodził z połowy rywala. Długo brakowało konkretów, ale wreszcie swój kunszt pokazał Braut Brunes. A finalnie wygrana gości była wyższa, bo w doliczonym czasie gola strzelił rezerwowy Patryk Makuch po fatalnym błędzie Hładuna.
KGHM Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 0:2 (0:0)
0:1 Jonatan Braut Brunes 78'
0:2 Patryk Makuch 90+3'
Składy:
Zagłębie: Dominik Hładun - Jakub Kolan, Aleks Ławniczak, Michał Nalepa, Josip Corluka, Damian Michalski - Mateusz Wdowiak (51' Jarosław Jach), Damian Dąbrowski (86' Tomasz Makowski), Adam Radwański (86' Dawid Kurminowski), Marcin Listkowski (55' Bartłomiej Kłudka) - Tomasz Pieńko (55' Kajetan Szmyt).
Raków: Kacper Trelowski - Jean Carlos Silva, Fran Tudor, Matej Rodin (67' Peter Barath), Stratos Svarnas, Erick Otieno (60' Jesus Diaz) - Ivi Lopez (67' Leonardo Rocha), Gustav Berggren, Władysław Koczerhin (87' Ariel Mosór), Adriano Amorim - Jonatan Braut Brunes (87' Patryk Makuch).
Żółte kartki: Dąbrowski, Michalski (Zagłębie) oraz Koczerhin, Rodin, Berggren, Tudor (Raków).
Czerwona kartka: Michalski 48' (Zagłębie, za drugą żółtą).
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Ręka której nie było itd. A najgorsze to że ci drukarze za to nie odpowiadają !