W tym artykule dowiesz się o:
Max Elektro Sokół utrzyma I miejsce?
I liga z roku na rok staje się coraz bardziej wyrównana. Na zapleczu PLK pojawiło się kilku młodych i zdolnych zawodników, którzy chcą zrobić kolejny krok do przodu w swojej karierze. W tym sezonie mamy też kilku weteranów, którzy udowadniają jednak, że nie chcą w I lidze tylko odcinać kuponów.
Za nami 13. kolejek, w których działo się bardzo dużo. W kilku meczach z dobrej strony pokazali się beniaminkowie, którzy urwali już parę zwycięstw teoretycznie mocniejszym rywalom. Liderem rozgrywek jest obecnie Max Elektro Sokół Łańcut, który przed sezonem obok Legii Warszawa stawiany był w roli faworyta.
Wspomniana drużyna ze stolicy miała już swoje wzloty i upadki. Obecne wydaje się jednak, że podopieczni trenera Piotra Bakuna są już na swoich właściwych torach. Czy legioniści będą w stanie wyprzedzić zespół z Łańcuta?
Największe zaskoczenie - Spójnia Stargard
Kibice Spójni Stargard w ostatnich latach nie mieli powodów do wielkiej radości. W poprzednim sezonie drużyna z Pomorza Zachodniego zajęła 9. miejsce, które gwarantowało tylko bezpieczne utrzymanie w I lidze. A teraz? Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Mądre transfery oraz świetny trener odmieniły oblicze Spójni, która ma obecnie zaledwie dwie porażki na koncie. Jednym z liderów drużyny jest Marcin Dymała, który udowadnia, że nieudana przygoda w PLK była jedynie wypadkiem przy pracy. Świetny sezonu notuje również Hubert Pabian czy Damian Janiak, którzy praktycznie nigdy nie schodzą poniżej określonego poziomu.
ZOBACZ WIDEO Natalia Partyka: medale paraolimpijskie już mam, czas na medal IO zawodowców
[i]
[/i]
Największe rozczarowanie - GKS Tychy
Koszykarze z Tychów w poprzednim sezonie rozbudzili wielkie apetyty u swoich kibiców, w którym walczyli o medale w I lidze. GKS nie dość, że utrzymał trzon zespołu z ubiegłych rozgrywek, to na dodatek dokonał dwóch ciekawych transferów. Maszyna ze Śląska miała również w tym sezonie potwierdzić swoją wartość.
Bilans zespołu Tomasza Jagiełki nie jest tragiczny. Zespół z Tychów zajmuje obecnie 7. miejsce w lidze i w dalszym ciągu ma realne szanse, aby powalczyć o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-off. Dużej poprawy wymaga jednak gra zespołu, która w wielu spotkaniach opiera się przede wszystkim na indywidualnych popisach Huberta Mazura.
Najlepszy powrót z PLK - Marcin Salamonik (GTK Gliwice)
Marcin Salamonik w poprzednim sezonie pokazał się w PLK z bardzo dobrej strony. Wydawało się, że podkoszowy pozostanie w ekstraklasie na dłużej, jednak los sprawił, że 33-letni gracz ponownie wylądował w I lidze.
"Sali" od początku sezonu udowadnia, że potrafi być liderem swojej drużyny. Najdobitniej pokazują to statystyki, w których po 13 meczach notuje średnio 12,1 punktu, 6,4 zbiórki oraz 2 asysty na spotkanie. Podkoszowy nie ukrywa, że chciałby jeszcze raz w karierze spróbować swoich sił w ekstraklasie. Czy uda mu się to w barwach GTK Gliwice?
Najlepszy transfer z II do I ligi - Rafał Król (SKK Siedlce)
Podkoszowy SKK Siedlce łączy grę w koszykówkę z obowiązkami zawodowymi. Nie przeszkadza mu to jednak być liderem zespołu z Mazowsza, pokazując się w kilku spotkaniach ze znakomitej strony. Ogromnym atutem Rafała Króla jest wszechstronność, gdyż 29-latek świetnie również spisuje się na obwodzie.
- Jestem zawodnikiem, który swoją grę opiera głównie na fizyczności. Łatwiej jest mi się przystosować do wyższej ligi, gdy jestem dobrze przygotowany. W I lidze oczywiście trzeba dołożyć więcej taktyki, ale jak się wszystko połączy ze sobą, to wtedy widać efekty - przyznaje koszykarz.
Najlepszy debiutant - Marcin Sroka (Max Elektro Sokół Łańcut)
Jak się okazuje, nawet w wieku 35 lat można zadebiutować w I lidze. Marcin Sroka przez całą swoją karierę związany był z ekstraklasą, w której zwiedził kilka drużyn. Teraz przyszedł czas na nowe wyzwanie - grę w czołowym klubie zaplecza PLK, który nie ukrywa swoich ambicji związanych z wygraniem ligi.
Były reprezentant Polski doskonale wpasował się do system gry trenera Dariusza Kaszowskiego, będąc czołową postacią nie tylko Max Elektro Sokoła, ale także całych rozgrywek. Marcin Sroka z pewnością robi różnicę w I lidze.
Najlepszy beniaminek - Jamalex Polonia 1912 Leszno
Podopieczni trenera Łukasza Grudniewskiego już przed sezonem pokazywali, że mogą w I lidze sprawić wiele niespodzianek. Jamalex Polonia Leszno ma w pierwszej rundzie rozgrywek swoje wzloty i upadki, jednak bilans beniaminka musi robić wrażenie: osiem zwycięstw, pięć porażek i 6. miejsce w lidze. Jeżeli nie zdarzy się żadna katastrofa, to ekipa z Wielkopolski bez problemu powinna utrzymać się w pierwszej ósemce.
- Oczywiście robimy wszystko, żeby grać jeszcze lepiej i wspinać się w górę tabeli, jednak nie zapominajmy, że naszym podstawowym celem jest spokojne utrzymanie - tłumaczy Adam Brenk.