Szok! Wielki powrót Warriors, niesamowity Curry

Getty Images / Jason Miller / Na zdjęciu: Stephen Curry
Getty Images / Jason Miller / Na zdjęciu: Stephen Curry

Cleveland Cavaliers rzucili wyzwanie Golden State Warriors. Jak odpowiedział Stephen Curry i jego drużyna? W najlepszy możliwy sposób.

Co to był za powrót! Golden State Warriors w ostatnie 12 minut odrobili 13 punktów straty do Cleveland Cavaliers - czwarta kwarta zakończyła się niesamowitym wynikiem 36:8, a cały mecz 104:89.

Zryw drużyny z San Francisco poprowadził niezawodny Stephen Curry. Gwiazdor Warriors, który wystąpił w tym spotkaniu pomimo problemów z lewym biodrem, 20 ze swoich 40 punktów rzucił w decydującej odsłonie. 33-latek trafił w sumie 9 na 16 oddanych rzutów za trzy i miał sześć asyst.

Goście rozpoczęli czwartą kwartę od zdobycia 17 punktów z rzędu, od stanu 68:81 doprowadzili do wyniku 85:81. Cavaliers przeprowadzili w tym czasie 12 nieudanych akcji. - Wspaniale było widzieć naszą energię w czwartej kwarcie, a ja miałem najlepsze miejsce, żeby to obserwować. Jesteśmy całkiem dobrzy w zatrzymywaniu zespołów naszą obroną - komentował środowy mecz sam Curry.

- Z nim na parkiecie zawsze masz szansę - mówił o Currym w rozmowie z mediami trenerem Warriors Steve Kerr, którego drużyna po piętnastu występach w tym sezonie ma bilans 13-2. - Jest jednym z najwspanialszych zawodników wszech czasów - dodawał Kerr. Co ciekawe, skrzydłowy Draymond Green miał tylko cztery punkty i dwie zbiórki, ale zanotował aż 14 asyst.

Ja Morant zabłysnął, a Memphis Grizzlies pokonali u siebie Los Angeles Clippers 120:108. Lider "Niedźwiadków" w niewiele ponad 30 minut zapisał przy swoim nazwisku 28 punktów, pięć zbiórek oraz pięć asyst. To już drugi sukces Grizzlies nad Clippers w tym sezonie, ich pierwsze starcie zakończyło się wynikiem 120:114.

Jimmy Butler przejął spotkanie na szczycie Konferencji Wschodniej, a Miami Heat okazali się lepsi od Washington Wizards (112:97). Butler zaaplikował rywalom 32 "oczka", a bardzo efektywny występ dodał wchodzący z ławki rezerwowych Gabe Vincent. 25-latek trafił 3 na 6 oddanych rzutów za trzy i zdobył 18 punktów. Stołecznym na nic zdało się 30 punktów Bradleya Beala.

Wyniki:

Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors 89:104 (29:27, 25:24, 27:17, 8:36)
(Gerland 25, Love 17, Wade 17 - Curry 40, Bjelica 14, Wiggins 12)

Miami Heat - Washington Wizards 112:97 (21:19, 26:21, 36:30, 29:27)
(Butler 32, Adebayo 20, Vincent 18 - Beal 30, Kuzma 19, Kispert 13)

Memphis Grizzlies - Los Angeles Clippers 120:108 (30:24, 26:29, 38:32, 26:23)
(Morant 28, Brooks 18, Jackson Jr. 18, Bane 16 - George 23, Jackson 18, Kennard 15)

Minnesota Timberwolves - San Antonio Spurs 115:90 (34:20, 32:33, 27:25, 22:12)
(Towns 25, Russell 22, Beasley 15 - Vassell 18, Johnson 12, Walker IV 12)

Denver Nuggets - Philadelphia 76ers 89:103 (23:24, 29:34, 17:29, 20:16)
(Jokic 30, Barton 19, Morris 11 - Maxey 22, Curry 20, Harris 17)

Utah Jazz - Toronto Raptors 119:103 (32:27, 29:36, 31:17, 27:23)
(Mitchell 20, Gay 20, O'Neale 16, Gobert 14 - Trent Jr. 32, VanVleet 24, Birch 14)

Czytaj także: Polak rozmawia z legendami NBA. Udowadnia, że niemożliwe nie istnieje [WYWIAD]
Syn LeBrona Jamesa robi furorę. Wsad zachwycił gwiazdy (wideo)

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: olbrzymie święto na ulicach! Te obrazki robią wrażenie

Źródło artykułu: