Piąta z rzędu, a 44. porażka San Antonio Spurs w sezonie zasadniczym 2024/2025 we wtorek stała się faktem.
Osłabieni Teksańczycy przez trzy kwarty rywalizowali z Orlando Magic jak równy z równym, ale ostatnie 12 minut należało już do zespołu z Florydy. Gospodarze wygrali tę partię 37:21, a cały mecz 116:105, odnosząc 37. triumf.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Paolo Banchero i Franz Wagner rzucili po 24 punkty, a ten pierwszy miał dodatkowo 10 zbiórek. Kentavious Caldwell-Pope dorzucił 23 oczka, trafiając 7 na 9 oddanych rzutów za trzy.
Nie dość, że w składzie Spurs zabrakło we wtorek Victora Wembanyamy czy De'Aarona Foxa, których w tym sezonie na parkiecie już nie zobaczymy, to pauzował też Jeremy Sochan. Oficjalny powód absencji Polaka to problemy z plecami.
Spurs na nic zdały się 24 punkty Harrisona Barnesa czy 19 oczek Juliana Champagnie. Słabo wypadł Devin Vassell, który trafił tylko 4 na 11 rzutów z gry, w tym 1 na 7 za trzy.
Wynik:
Orlando Magic - San Antonio Spurs 105:116 (34:29, 27:32, 23:18, 21:37)
(Barnes 24, Champagnie 19, Castle 16 - Banchero 24, Wagner 24, Caldwell-Pope 23)