Nic do ukrycia to felieton Sławomira Kryjoma, żużlowego menedżera, eksperta, byłego dyrektora sportowego Unii Leszno i Unibaxu Toruń.
***
Do Torunia przyszedłem w 2011 roku i na Motoarenie musieliśmy od razu zrobić zmiany. Zawodnicy mieli dość dobrze rozszyfrowany nasz tor. Dla wielu z nich to był łatwy i przewidywalny obiekt. Podjęliśmy decyzję o całkowitej wymianie nawierzchni. Stosowne prace zostały wykonane przed sezonem. To był pierwszy etap. Później zmieniliśmy sposób przygotowania toru. Mieszanka, którą dobraliśmy wspólnie z trenerem Janem Ząbikiem, bardzo dobrze nam się sprawdzała. W meczach sparingowych i dwóch pierwszych spotkaniach ligowych trochę się wprawdzie męczyliśmy, ale później doszliśmy z wszystkim do ładu.
Efekt był bardzo dobry. Jechało nam się świetnie, a rywale mieli problemy. Do trzeciego równania mecze były rozstrzygnięte na naszą korzyść. Jedyną drużyną, która się nam stawiała, był Falubaz Zielona Góra. Radzili sobie najlepiej z czytaniem nawierzchni. Uważam, że zdobywaliśmy średnio powyżej 50 punktów. Tak samo było w sezonach 2013 i 2014.
Na każdym torze trzeba coś od czasu do czasu "ruszyć". Toruń jest w sytuacji szczególnie nieszczęśliwej. Tam odbywa się wiele ważnych imprez - SEC, Speedway Best Pairs i Grand Prix. Czołówka światowa zatem często gości na Motoarenie. Z drugiej jednak strony byłoby mi trudno wskazać kogoś, kto zawsze jest pewniakiem na tym obiekcie. Nie przychodzi mi do głowy nikt, kto od lat regularnie punktuje tam na wysokim poziomie. To specyficzne miejsce na żużlowej mapie. Na tym torze zdecydowanie łatwiej się atakuje niż broni. Wynika to z faktu, że linii jazdy jest bardzo wiele. Bez wątpienia mówimy o jednym z najciekawszych obiektów w kraju.
ZOBACZ WIDEO Od dziecka marzył o tym, żeby zostać kapitanem
Zmiany, które planuje toruński klub, pozytywnie wpłyną na ligowy żużel. Get Well będzie mieć znowi duży atut. Drugi łuk na toruńskim torze był bardzo symetryczny. Wyglądał tak, jakby ktoś wziął cyrkiel i narysował półkole. Inna sprawa, że był na tyle pochylony, że można było wjechać w niego tzw. piką i wyjechać szeroko. Jeśli ktoś potrafi z kolei bardzo szybko pionować motocykl, to bardzo szybko można było również uciec krawężnikiem. To do perfekcji mieli opanowane Australijczycy, Emil Sajfutdinow, Bartosz Zmarzlik czy Patryk Dudek.
Kibice w Toruniu powinni przygotować się na bardziej widowiskowe ściganie. Wielu zawodników będzie na początku korzystać ze starych nawyków. Nie mam wątpliwości, że jeśli torunianie dobrze przepracują okres sparingowy, to w pierwszych meczach będą mieć przewagę nad rywalami.
Sławomir Kryjom
***
Panie Sławku to proszę wyjaśnić czy na innych torach omawiany manewr wygląda inacz Czytaj całość