Renat Gafurow aktualnie przebywa w Gdańsku, gdzie próbuje przekonać do siebie zarówno trenera Stanisława Chomskiego w sprawie wystawienia go do składu na niedzielny mecz z Polonią Bydgoszcz, jak i prezesa Macieja Polnego, z którym musi dojść do porozumienia odnośnie aneksu finansowego.
Piątkowy trening nie skończył się dla niego najlepiej. - Tor był lekko przyczepny. Pociągnęło mnie na wejściu w łuk, skontrowałem motor i podniosło moje przednie koło - opisał Rosjanin. - Na szczęście zdążyłem uratować sytuację na tyle, żeby nie wpaść w bandę. Położyłem motor, niestety śruba uderzyła w moją nogę i zrobiła się taka mała dziura, do kości - zaśmiał się żużlowiec, któremu założono szwy.
Ten upadek skomplikował przygotowania Renata Gafurowa. - Przedziurawiłem nogę i teraz nie wiem czy jestem zdolny do jazdy. Wszystko okaże się na sobotnim treningu, gdzie spróbuję wsiąść na motor i zobaczę jak się czuję podczas jazdy - przedstawił sytuację Gafurow. - Lekarz powiedział, że nie jest źle. Jak będzie wszystko dobrze, to mogę jechać w niedzielnym meczu z Polonią Bydgoszcz - dodał.
Niestety przez wizytę w szpitalu nie doszło do rozmów z prezesem Polnym w sprawie aneksu finansowego. - Jeszcze nie rozmawialiśmy. Najpierw byłem w szpitalu, później wróciłem do hotelu. Myślę że do rozmów dojdzie w sobotę - zakończył Gafurow w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.