Najważniejszą kwestią, która została zmieniona w Speedway Grand Prix to fakt, że po dwudziestu wyścigach nie odbędą się dwa półfinały z udziałem czołowej ósemki, a wystąpią w nich jeźdźcy z miejsc od drugiego do dziesiątego. Dwóch najlepszych uczestników po rundzie zasadniczej zamelduje się bezpośrednio w finale.
- Nowy system ma swoje zalety i wady - zależnie od tego, ile punktów się zdobyło. Na pewno wniesie dużo emocji, zwłaszcza dzięki biegom ostatniej szansy - skomentował Kai Huckenbeck w rozmowie ze speedweek.com.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Nowe zasady będą miały w tym roku również Indywidualne Mistrzostwa Niemiec, w których o mistrzowskim tytule nie będzie decydował jeden turniej, a cykl czterech wydarzeń. Jednak do klasyfikacji liczyć się będą wyłącznie trzy najlepsze starty. To między innymi z tego powodu, że jedna z rund koliduje z międzynarodowym wydarzeniem i nie wszyscy będą mieli możliwość pojawienia się na krajowym czempionacie.
- Sama idea mi się jednak nie podoba, bo często dzień przed albo po zawodach są biegi w Polsce. Jako zawodowy żużlowiec muszę być w Polsce już od czwartku, więc trzeba specjalnie wracać do Niemiec. Wolałbym jednodniowy finał, a odwrotnie powinno być w przypadku juniorów, to oni powinni mieć więcej okazji do startów, a nie tylko jeden finałowy dzień. Bo w Niemczech tych szans mają zdecydowanie za mało - komentuje.
Huckenbeck zapytany, czy weźmie udział w rozgrywkach Bundesligi odpowiedział, że gdy pojawi się taka okazja, to ją przemyśli, ale na razie skupia się na lidze polskiej oraz cyklu Grand Prix.
Od 2 do 10? 9 zawodników w 2 biegach?