Żużel. Klub znów nie płaci pieniędzy. Jest pierwszy wniosek o rozwiązanie kontraktu

WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko
WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko

Niestety od kilku miesięcy trudno pisać coś pozytywnego o Unii Tarnów. Klub rzutem na taśmę zdołał spłacić ubiegłoroczne zaległości, ale w tym problem rozpoczyna się na nowo. Dość problemów z opóźnieniami w płatnościach ma Timo Lahti.

Jak udało nam się ustalić, zawodnik stracił cierpliwość do władz Autona Unii Tarnów i w ostatnich dniach złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu. Zgodnie z nowym regulaminem, zawodnik ma prawo zdecydować się na taki ruch już po 21 dniach opóźnienia w płatności faktury.

Na początku marca informowaliśmy, że Unia nie zapłaciła zawodnikom choćby pierwszej raty za przygotowanie do sezonu. Do zaległości przyznały się także władze klubu.

ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Goście: Mrozek, Woffinden i Tungate

Informację o złożeniu wniosku przez Timo Lahtiego potwierdzili nam przedstawiciele PGE Ekstraligi. - Mogę jedynie powiedzieć, że wniosek jest na etapie formalnym i czeka na dopełnienie wszystkich obowiązków. Dopiero potem będzie rozpatrywany - przyznał nam wiceprezes PGE Ekstraligi, Ryszard Kowalski.

Jeśli zawodnik wpłaci kaucję i dopełni wszystkich formalności, to sprawą w drugiej kolejności zajmie się Komisja Orzekająca Ligi. Warto jednak zaznaczyć, że nawet w takiej sytuacji rozwiązanie kontraktu nie jest automatyczną procedurą. Przedstawiciele KOL zbadają bowiem, czy faktycznie doszło do opóźnień w płatnościach, ale mogą także odmówić rozwiązania kontraktu, gdyby klub w czasie trwania postępowania wypłacił zawodnikowi wszystkie zaległości.

- W tamtym roku Timo też tak zrobił. Przeciągający się remont i tak naprawdę niewiadoma ze stadionem daje mu możliwość myślenia, że sytuacja może być taka, jak w ubiegłym roku. Ja go rozumiem, bo nikt nie chciałby jeszcze raz przerabiać tego wszystkiego, co wspólnie przeszliśmy rok temu. Chodzi mu tylko o niewypłaconą w terminie transzę, ale mogę zapewnić, że jutro będzie ją miał zaksięgowaną na swoim koncie - tłumaczy prezes Autona Unii Tarnów, Kamil Góral.

Na razie trudno przesądzać, że Lahti już niedługo opuści klub z Tarnowa i znów będzie wolnym zawodnikiem. Już samo złożenie wniosku pokazuje jednak, że atmosfera wokół Unii wciąż jest kiepska, a zawodnicy tracą nie tylko cierpliwość, ale przede wszystkim zaufanie do władz klubu. W ostatnich latach na wniosek o rozwiązanie umowy nie zdecydował się żaden z żużlowców z dwóch czołowych lig. Przed sezonem skrócono jednak termin z 60 do 21 dni opóźnień, więc teraz podobnych sytuacji możemy spodziewać się nieco więcej.

Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele klubu robią co mogą, by uniknąć kompromitacji i obiecywali zawodnikom, że przelewy na większe kwoty trafią do nich już w środę. Czas pokaże, czy za słowami poszły czyny.

- Jest mi bardzo trudno znaleźć środki na drużynę, gdy tak naprawdę dopiero w połowie marca ruszył remont stadionu, a wcześniej nikt nie wiedział, jak zachowa się miasto. Na całe szczęście środki dołożono, a teraz moja w tym głowa, by podpisywać umowy ze sponsorami. Trudno w takich warunkach w kilka miesięcy dojść do profesjonalizmu ekstraligowych klubów, ale choćbym miał nocami siedzieć na stadionie, to zrobię wszystko, by było tu dobrze. Kibice w Tarnowie zasługują na żużel na wysokim poziomie, a teraz w końcu doceniło nas także miasto. Małymi krokami idziemy w dobrą stronę - tłumaczy Góral.

Problemy z płatnościami to nie jedyny problem Autona Unii Tarnów u progu sezonu. Niedawno władze klubu pochwaliły się tym, że właśnie rozpoczęły prace związane z budową odwodnienia liniowego. Zawodnicy nie mogą trenować na domowym torze, a wiele wskazuje na to, że przełożone zostanie także ich pierwsze domowe starcie z Moonfin Malesą Ostrów. Warto dodać, że problemy klubu ciągną się od poprzedniego sezonu, a klub praktycznie w ostatnim momencie spłacił milion złotych długu, dzięki czemu został dopuszczony do rozgrywek Metalkas 2. Ekstraligi.

Niedawno dostał pierwsze poważne ostrzeżenie od władz ligi, a opóźnienia w przeprowadzeniu audytu już w marcu mogły się skończyć wyrzuceniem z ligi.

Oby były to już ostatnie problemy tarnowskiego żużla, a sytuacja wkrótce się ustabilizowała.

Komentarze (21)
avatar
sympatyk żu-żla
3 h temu
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
TERAZ trudno powiedzieć zawodnik dostał co do grosza wyprawkę za podpis ,PRZELEW NASTĄPIŁ 2/4, Jeżeli zawodnik wystąpił teraz o unieważnienie kontraktu ,Czyli zawodnik nie chce jechać w tym klu Czytaj całość
avatar
Lon_Ger
7 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Takich jak Lahti to mi nie jest żal wcale.Wiedział wcześniej jak było w tarnowie, wiedział że kolorowo nie jest nawet po tym wywalczonym awansie, alei tak daje podpis. To samo było za Nawrockie Czytaj całość
avatar
Samanael
8 h temu
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
Jakoś nikogo nie żałuje i nie będe żałował, wiedzieli wszyscy z kim podpisują - ich problem. Druga szopka to stadion, a tutaj Ekstraliga spartaczyła. Jeszcze sezon noe wystartował, a już mamy c Czytaj całość
avatar
Wytrych
9 h temu
Zgłoś do moderacji
6
3
Odpowiedz
Szkoda mi Lahtiego bo pewnie musiał podpisać kontrakt w Tarnowie żeby odzyskać kasę za miniony sezon i wygląda na to, że wybrał złe rozwiązanie. 
avatar
Bobik13
9 h temu
Zgłoś do moderacji
6
3
Odpowiedz
Zwinąć ten śmieszny klubik. Złotousty prezes ze swoimi obietnicami, to niech w wyborach wystartuje. Tam może więcej osób nabierze. 
Zgłoś nielegalne treści