To będzie wyjątkowy sezon dla Kacpra Woryny. Rybniczanin wyjdzie z cienia wieloletniego lidera zespołu Leona Madsena i dodatkowo objął funkcję kapitana Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Kibice upatrują w nim naturalnego numeru jeden, więc każdy wyścig w sparingu i turniejach oficjalnych śledzą z ogromną uwagą.
- Jeśli chodzi o formę fizyczną, to jestem bardzo zadowolony z tego, co prezentuję. Sprzętowo też mamy bazę złapaną i szukamy teraz różnych ustawień, które mogą być głębiej schowane i być może szukamy dziury w całym, ale wszystko się klaruje i jesteśmy zadowoleni z tego - powiedział Woryna w rozmowie z WP SportoweFakty.
ZOBACZ WIDEO: Nie ma żadnych wątpliwości. To są najlepsi żużlowi eksperci
W sobotnie popołudnie Woryna zajął 4. miejsce w Memoriale im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w Częstochowie. Miewał wyścigi bardzo udane, ale i nieco słabsze, jak chociażby ten, kiedy dopiero na kresce po czterech okrążeniach pościgu wyprzedził Mateusza Świdnickiego.
- Skupiłem się na jednym silniku i go testowałem, szukając pewnych ustawień i budowałem pod to bazę. Na każdą ewentualność chcemy być przygotowani i to sobie też sprawdzaliśmy - dodał w rozmowie z Polskie Radio Katowice.
- Jestem prawie zadowolony. W drugim niewiele mi brakło do Madsa, w trzecim startu. Nie tylko ten bieg dodatkowy jest powodem braku podium. Patrzę na to z przymrużeniem oka. Ale fajny pucharek odjechał (śmiech) - kontynuował żużlowiec komentarz w sprawie swojego występu.