W środę Iga Świątek rozpoczęła występ w Montrealu. Polka miała wolny los i do rywalizacji przystąpiła od II rundy. Jej rywalką była Karolina Pliskova (WTA 23), była liderka rankingu. Czeszka stawiła twardy opór, szczególnie w pierwszym secie. Świątek wygrała 7:6(6), 6:2.
Świetna akcja zwieńczona smeczem dała Świątek przełamanie już w pierwszym gemie. Na 2:0 nie wyszła, bo oddała podanie pakując forhend w siatkę. W grze obu tenisistek nie brakowało chaotycznych zagrań. Optyczna przewaga była po stronie Polki, która prezentowała się solidniej w obronie i pewniej konstruowała ataki, ale miała też sporo gorszych momentów.
Pliskovej w kluczowych akcjach brakowało konsekwencji i popełniała więcej błędów. Różnicę robiło poruszanie się po korcie. W tym elemencie oczywiście przewaga należała do Świątek. W wymianach jednak u obu tenisistek sporo było szarpanej gry. W siódmym i ósmym gemie ponownie doszło do obustronnych przełamań.
ZOBACZ WIDEO: Ludzie Królowej #5. Konrad Bukowiecki: Kończyłem karierę kilkadziesiąt razy
Gry obu tenisistkom nie ułatwiał dosyć silny wiatr. Przy 5:5 Świątek miała break pointa, ale Pliskova pokazała klasę i obroniła go świetnym serwisem. W tie breaku Polka zachowała stoicki spokój i wróciła z 0-2. Przy 6-5 nie wykorzystała pierwszej piłki setowej, ale po chwili uzyskała drugą. Świetnie rozrzuciła rywalkę po narożnikach i zakończyła I partię głębokim krosem forhendowym wymuszającym błąd.
Początek II seta był imponujący w wykonaniu Świątek. Uzyskała przełamanie w drugim gemie, a następnie błyskawicznie utrzymała podanie i prowadziła 3:0. Liderka rankingu brylowała na korcie, choć w końcówce w jej poczynania wkradła się dekoncentracja i znów nie brakowało walki.
W złożonym z 16 punktów szóstym gemie Pliskova odparła pierwszego break pointa, ale przy drugim przestrzeliła bekhend. Świątek nie uniknęła przestoju i oddała podanie podwójnym błędem. Dopięła swego przy serwisie rywalki i zakończyła mecz głębokim returnem wymuszającym błąd.
Spotkanie trwało godzinę i 48 minut. Świątek dysponowała pewniejszym pierwszym podaniem, przy którym zdobyła 25 z 34 punktów. Została przełamana trzy razy, a sama wykorzystała pięć z ośmiu break pointów. Polka posłała 23 kończące uderzenia przy 19 niewymuszonych błędach. Pliskovej naliczono 14 piłek wygranych bezpośrednio i 16 pomyłek.
Pliskova w przeszłości była liderką rankingu. W wielkoszlemowych turniejach dwa razy awansowała do finału, w US Open 2016 i Wimbledonie 2021. Czeszka w swoim dorobku ma 16 singlowych tytułów w WTA Tour. Na triumf czeka już bardzo długo, bo od stycznia 2020 roku (wygrała wtedy turniej w Brisbane). Ostatni finał osiągnęła właśnie w Montrealu dwa lata temu.
Ubiegły sezon Czeszka rozpoczęła z opóźnieniem. Z powodu kontuzji ręki nie zagrała m.in. w Australian Open i do rywalizacji przystąpiła od marca. Od tamtego czasu nie może ustabilizować swojej gry i zdarzają się jej tylko krótkotrwałe przebłyski.
Było to trzecie starcie byłej i obecnej liderki rankingu. W 2021 roku Świątek rozbiła Pliskovą 6:0, 6:0 w finale w Rzymie. W obecnym sezonie w Stuttgarcie Polka zwyciężyła w trzech setach.
Kolejną rywalką Świątek będzie Karolina Muchova. W tym roku Polka pokonała Czeszkę w finale Rolanda Garrosa po emocjonującej trzysetowej batalii. Ich mecz w Montrealu odbędzie się w czwartek, 10 sierpnia. Początek o godz. 18:30 czasu polskiego, jeśli pogoda na to pozwoli. Prognozy zapowiadają na ten dzień deszcz i burzę.
National Bank Open presented by Rogers, Montreal (Kanada)
WTA 1000, kort twardy, pula nagród 2,788 mln dolarów
środa, 9 sierpnia
II runda gry pojedynczej:
Iga Świątek (Polska, 1) - Karolina Pliskova (Czechy) 7:6(6), 6:2
Czytaj także:
Finalistka Australian Open przerwała dobrą serię Switoliny. Awans Muchovej
Magdalena Fręch tanio skóry nie sprzedała. Zacięty set w meczu z mocną Brazylijką