Lider reprezentacji Polski w skokach narciarskich jest gotowy do tego, by walczyć o najwyższe cele. Już nie może doczekać się grudniowych skoków na Velikance w Planicy. Przygotowania do sezonu były inne niż zazwyczaj. Kamil Stoch i spółka skakali głównie na igielicie.
Dla Stocha będzie to już osiemnasty sezon na skoczniach. Trzykrotny mistrz olimpijski nie myśli jeszcze o końcu swojej kariery. - Chciałbym na skoczni dociągnąć do końca - zażartował Stoch w rozmowie z "Super Expressem".
- Nie określam, co to znaczy. Gdy byłem młodszy zastanawiałem się, w jakim wieku należałoby skończyć ze sportem i po jakich osiągnięciach. Teraz nie stawiam sobie żadnych barier. Jeśli poczuję, że chciałbym zająć się czymś innym, to tak zrobię - dodał polski skoczek.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: kapitalne uderzenie na polu golfowym. Nagranie jest hitem
Choć pandemia koronawirusa zmieniła tryb przygotowań, to Stoch jest zadowolony z wykonanej pracy. Przyznał, że oddał więcej skoków na igielicie niż w poprzednich latach, a dla niego najistotniejsza jest liczba dobrych skoków. Skupił się również na treningu motorycznym.
Zmagania w Pucharze Świata w skokach narciarskich ruszają już w weekend. Inauguracyjne zawody odbędą się w Wiśle. Zawodnicy do rywalizacji wrócą w piątek 20 listopada. Wtedy to rozegrane zostaną kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Z kolei w sobotę odbędzie się konkurs drużynowy. Wszystkie te zawody rozgrywane będą bez udziału publiczności. To efekt obostrzeń wynikających z pandemii koronawirusa.
Czytaj także:
Skoki narciarskie. Puchar Świata w Wiśle. Klątwa zwycięzców inauguracyjnych zmagań
Koronawirus. Adam Małysz ma pomysł na sceptyków. "Powinni dostać przepustkę do szpitala"