Wycinek z życia: Benjamin Toniutti - siatkarski Napoleon rusza na podbój Polski

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Zaledwie 183 cm wzrostu nie przeszkadzają nowemu zawodnikowi ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w robieniu wielkiej kariery. Sportowa ścieżka francuskiego rozgrywającego nie zawsze była jednak usłana różami.

Kapitan jako wzór do naśladowania

- Pieprzyć to! - powiedział Benjamin Toniutti po tym, jak okazało się, że reprezentacja Francji otrzymała punkty do rankingu FIVB wyłącznie za zwycięstwo w II dywizji Ligi Światowej 2015. Z pozoru łagodny jak baranek rozgrywający udowodnił, że w zbiorze określających go cech można odnaleźć słowo "charyzma". Wyraził zniesmaczenie, ale nie zamierzał długo rozpamiętywać tej sytuacji. W końcu poprowadził swój zespół do triumfu w całej Lidze Światowej, zostając wybranym najlepszym rozgrywającym turnieju Final Six w Rio de Janeiro.

- Benjamin jest prawdziwym przywódcą, co pokazuje zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Jest świetnym kolegą, mającym przyjazną osobowość. Najbardziej cenię go jednak za niesamowitą pracowitość - pochwalił francuskiego kreatora gry Mory Sidibe, kolega z kadry. Równie pochlebne zdanie na temat Toniuttiego ma inny z reprezentantów Les Bleus, Jenia Grebennikov. - Benjamin jest przykładem do naśladowania dla każdego młodego siatkarza, ponieważ zawsze jest należycie skoncentrowany i daje z siebie sto procent, zarówno podczas treningów, jak i w czasie meczów. Poza boiskiem jest lekko nieśmiały, ale potrafi również żartować i wywoływać uśmiech na twarzach pozostałych  - skomentował nowy libero Cucine Lube Banca Marche Civitanova.

Wspomniana nieśmiałość w żadnym stopniu nie wpłynęła na decyzję Laurenta Tillie, który już na początku pracy z reprezentacją (objął ją po zakończeniu Ligi Światowej 2012 - red.) wyznaczył Benjamina do pełnienia roli kapitana. Obecnie 26-letni zawodnik już wcześniej piastował tą funkcję, w czasach kadeckich i juniorskich. Z postawy Toniuttiego trener jest bardzo zadowolony, podobnie jak z jego umiejętności "aktorskich". - Benjamin, niczym Napoleon, jest strategiem, który wie, w jaki sposób zarządzać poczynaniami pozostałych zawodników. Jest bardzo dobrym rozgrywającym oraz naprawdę świetnie wywiązuje się z roli lidera. Mówię moim graczom: "jesteście jak gwiazdy filmowe". Wchodząc na boisko, wszyscy muszą być aktorami. Nawet jeśli ktoś jest z natury spokojny, na parkiecie musi pokazać odpowiednią agresję. I Benjamin na parkiecie wcale nie jest nieśmiały - powiedział 51-letni szkoleniowiec. - Toniutti jako kapitan raczej nie krzyczy. Wystarczy, że czasem wymownie spojrzy na jednego z graczy, a ten już wie, że popełnił błąd - dodał z kolei Grebennikov.

Gdyby analizować ostatnie poczynania reprezentacji Francji pod kątem hasła "jaki kapitan, taki cały zespół", Toniuttiemu należą się właściwie same słowa uznania. Trójkolorowi zaprezentowali już bowiem znakomitą siatkówkę podczas Mistrzostw Europy 2013, kiedy to, po pasjonującej walce, polegli w ćwierćfinale z późniejszym zwycięzcą imprezy - Rosją. Następnie już było tylko lepiej: 4. miejsce podczas Mistrzostw Świata 2014 oraz sensacyjny triumf w tegorocznej Lidze Światowej. - Siła naszego kolektywu bierze się z tego, że większość zawodników wyjściowego składu perfekcyjnie zna siebie nawzajem. Razem Earvinem Ngapethem, Jenią Grebennikovem, Kevinem Le Roux oraz Kevinem Tillie zdobyliśmy bowiem mistrzostwo Europy i brązowy medal mistrzostw świata kadetów, a także mistrzostwo Europy juniorów. W związku z tym rozumiemy się już bez słów - wyjaśnił Toniutti, którego wyprawa na szczyt rozpoczęła się przed sześcioma laty, w niewielkim miasteczku Sète.

Poza wielkimi umiejętnościami sportowymi, Benjamin Toniutti bardzo dobrze wypełnia również obowiązki kapitana
Poza wielkimi umiejętnościami sportowymi, Benjamin Toniutti bardzo dobrze wypełnia również obowiązki kapitana

Zniszczone marzenie o podboju Europy

To właśnie bowiem w liczącej około 40 tysięcy mieszkańców miejscowości, znajdującej się na południu Francji, rozgrywający zainaugurował swoją profesjonalną karierę sportową. Jego pierwszym klubem na szczeblu seniorskim był miejscowy Arago de Sète. W tej drużynie spędził cztery lata, w każdym z nich zdobywając medal Ligue A. Co ciekawe, zawsze brązowy. Najbardziej udany w jego wykonaniu był sezon 2012/2013, kiedy to otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika fazy zasadniczego, którą jego klub ukończył na 2. pozycji. Dobra postawa Benjamina nie umknęła uwadze skautów pracujących w zespołach włoskiej Serie A. W związku z tym, latem 2013 roku, siatkarz zmienił otoczenie, przenosząc się do CMC Ravenna. Wówczas jeszcze nie spodziewał się, że niedługo znów wyląduje w Sète.

We włoskim zespole spotkał się z rodakiem Kevinem Tillie. W sezonie regularnym ekipie z Rawenny nie szło jednak najlepiej. Od najlepszych dzieliło ją bardzo wiele, ponieważ przed startem rozgrywek przeszła kadrową rewolucję. Toniutti regularnie dowodził boiskowymi poczynaniami swojego klubu, który po fazie zasadniczej zajął dopiero 9. miejsce, w stawce 12 drużyn. Jego sytuacja zmieniła się natomiast o 180 stopni w play-offach. CMC Ravenna, walcząca co najwyżej o ukończenie sezonu na 5. pozycji, wygrała w nich wszystkie pięć spotkań, najpierw dwukrotnie pokonując Calzedonię Werona oraz Casę Modena, zaś w decydującym boju zwyciężając 3:2 nad Bre Lannutti Cuneo. Dzięki takim rozstrzygnięciom, Toniutti i spółka wywalczyli możliwość gry w Pucharze Challenge. Francuski rozgrywający nie miał jednak prawa przypuszczać, iż te rozgrywki staną się jego przekleństwem.

O swoim pracodawcy Benjamin wyrażał się w samych superlatywach, w związku z czym postanowił pozostać w Rawennie na kolejny sezon. - We Włoszech wszystko jest podporządkowane pod zawodnika. Strój meczowy jest zawsze wyprany i wyprasowany, również butelki z napojami są przygotowane i oznaczone - zaznaczał Toniutti. Rozegrał jednak zaledwie sześć spotkań w Serie A, kiedy nadeszła do niego propozycja z Zenitu Kazań, z kategorii "nie do odrzucenia". W międzyczasie CMC Ravenna zaczęła popadać w kłopoty finansowe. - Każdy zawodnik skorzystałby z takiej oferty. Z Zenitem miałem szansę wygrania Ligi Mistrzów, co wywoływało we mnie lekkie ciarki - przyznał Francuz. Tymczasem jego marzenia szybko pękły niczym bańka mydlana. Przeszkodą nie do pokonania okazała się Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV). [nextpage]Ze względu na obowiązujący w Superlidze limit dwóch obcokrajowców na boisku, Toniutti został ściągnięty do Kazania właśnie przede wszystkim w celu wspomożenia zespołu w walce o najcenniejszy z europejskich pucharów. Mimo, że zdążył rozegrać kilka spotkań na krajowym podwórku, a nawet wystąpić w meczu gwiazd ligi rosyjskiej, decyzja CEV-u nie oznaczała dla niego niczego dobrego. Na jej mocy, Benjamin otrzymał zakaz reprezentowania Zenitu w Lidze Mistrzów. Powód? Siatkarz został wcześniej zgłoszony do składu CMC Ravenny na Puchar Challenge.

We włoskiej ekipie nie rozegrał jednak żadnego spotkania w tych rozgrywkach, gdyż w pierwszej rundzie otrzymała ona wolny los. Takie tłumaczenie nie przekonało jednak osób posiadających moc decyzyjną w całej sprawie. To zaś oznaczało konieczność zakończenia współpracy z Zenitem, który w jego miejsce zakontraktował Irańczyka Mira Saeida Marouflakraniego. - CMC Ravenna, a także rosyjska i francuska federacja wspierały moją prośbę o możliwość reprezentowania Zenitu na arenie europejskiej. CEV ją jednak odrzucił. Nigdy nie przypuszczałem, że znajdę się takiej sytuacji. Teraz muszę się po prostu odbić. Wiem jednak, że moja pozycja w reprezentacji nie będzie zagrożona - tłumaczył Toniutti. W trudnej sytuacji pomocną dłoń wyciągnął do niego były klub. Benjamin znalazł bezpieczną przystań na południu Francji.

"Brak zakontraktowania Toniuttiego byłby głupotą"

W ten sposób rozgrywający ponownie znalazł się w Sète. - Umożliwienie mi uczestnictwa w treningach jest wspaniałym gestem ze strony klubu. Zajęcia pomagają mi pozostać w formie, utrzymać kontakt z piłką, nawet jeśli w weekend nie rozgrywam meczu. We Francji, w razie problemów zdrowotnych mogę być dżokerem, ale nikomu nie życzę kontuzji - skomentował siatkarz o pseudonimie "Totti". W trudnym momencie po raz kolejny pokazał on, że nie w jego stylu jest płakanie nad rozlanym mlekiem. Choć czuł się rozczarowany, otwarcie twierdził, że nie spotkała go najgorsza z możliwych sytuacji.

- To niewiarygodne! Jestem zły, ale nawet nie wiem na kogo. Nie chcę jednak zatruwać sobie życia całą sytuacją. Czuję zdegustowanie, ale w życiu są poważniejsze problemy. Gdybym został zwolniony z powodu słabej gry, nie byłoby to nic dziwnego. Ale w moim przypadku doszło po prostu do pomyłki. To się zdarza. Jestem jednak zdrowy, więc wszystko jest w porządku. Będę analizować wszystkie otrzymane oferty - powiedział Toniutti na temat nieudanej przygody z Zenitem Kazań. Szybko otrzymał propozycję gry w lidze irańskiej, ale ją odrzucił. Dzień przed zamknięciem okienka transferowego w Niemczech odezwał się do Benjamina jeden z tamtejszych klubów. Tak oto siatkarz nawiązał współpracę z VfB Friedrichshafen.

Po rozstaniu z Zenitem Kazań, Benjamin Toniutti pozostawał bezrobotny przez ponad miesiąc
Po rozstaniu z Zenitem Kazań, Benjamin Toniutti pozostawał bezrobotny przez ponad miesiąc

- Jeśli nadarzyła się okazja zatrudnienia takiego gracza, byłoby głupotą tego nie uczynić. Zawsze dobrze mieć alternatywę na każdej pozycji - przyznał wprost Stelian Moculescu, szkoleniowiec VfB. A posiadanie dodatkowej opcji na rozegraniu było wówczas w drużynie z południa Niemiec wręcz niezbędne, ponieważ Simon Tischer przez cały czas zmagał się z problemami zdrowotnymi. Mimo to Toniutti nie zawsze miał miejsce w wyjściowym składzie, gdyż Moculescu korzystał z usług aż trzech rozgrywających. W pięciu finałowych meczach przeciwko Berlin Recycling Volleys to Francuz najczęściej prowadził grę popularnych Fryderyków, lecz sporo szans otrzymał wtedy również 22-letni Jan Zimmermann. Wymienne korzystanie z usług kreatorów gry przyniosło ostatecznie ekipie VfB zamierzony efekt, w postaci zdobycia tytułu mistrza Niemiec. Po sezonie Benjamin uznał jednak, że jego przyszłość jest gdzie indziej. Wybór francuskiego zawodnika padł na Polskę.

W sezonie 2015/2016 Toniutti będzie reprezentować barwy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Trener Ferdinando De Giorgi, który w marcu ogłosił decyzję o podjęciu się wyzwania polegającego na przywróceniu kędzierzynian do walki o najwyższe laury, nie ukrywał, że zakontraktowanie reprezentanta Francji było jednym z jego priorytetów. - Benjamin był pierwszym kandydatem, z którym chciałem porozmawiać. Znam go bardzo dobrze, ponieważ występował we Włoszech i pamiętam go jako kompletnego zawodnika. Prezentuje bardzo dobry poziom techniczny oraz jest osobą, która wie, jak należy zachowywać się w zespole - oceniał siatkarza niespełna 54-letni Włoch.

Wyłącznie dobre zdanie na temat Toniuttiego ma również Słoweniec Klemen Cebulj, jego kolega z czasów gry w CMC Ravenna, który podczas obecnego okresu transferowego także otrzymał propozycję od klubu z Kędzierzyna-Koźla. - Jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, ciągle utrzymujemy ze sobą kontakt. Benjamin jest miłą osobą i mądrym siatkarzem, podejmującym właściwe decyzje. Było mi smutno, kiedy odchodził z Rawenny do Zenitu Kazań. Z pewnością chciałbym jeszcze kiedyś z nim zagrać - skomentował słoweński przyjmujący. - Dobry rozgrywający to taki, który robi wszystko co możliwe, by pomóc w zaprezentowaniu się z dobrej strony atakującym - wyjaśniał Toniutti. A że Francuz na swoim fachu zna się wzorowo, siatkarze ZAKSY już mogą zacierać ręce na myśl o współpracy z "Tottim". Wielu lepszych fachowców od rozegrania próżno bowiem szukać. Nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.

Wiktor Gumiński 

Źródło artykułu: