Jakub Jarosz mecz ze Słowacją rozpoczął na ławce rezerwowych, jednakże pomoc zawodnika okazała się niezbędna do wygrania tego spotkania. Jak atakujący na gorąco ocenia występ biało-czerwonych w ostatnim meczu grupowym? - Mecz ze Słowacją wyglądał zupełnie inaczej niż ten z Francją, wyszliśmy na boisko w pełni skoncentrowani i w pewnym momencie w trzecim secie w końcu zaczęliśmy grać na luzie, z uśmiechami na twarzy i wtedy wynik zaczął wyglądać już coraz lepiej - komentował Jarosz.
Polacy ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie, omijając tym samym Rosjan w tej fazie turnieju. Muszą oni jednakże rozegrać dodatkowe spotkanie, które zadecyduje o awansie do ćwierćfinału ME. - To jest tylko, albo aż jeden mecz więcej. Będą się one charakteryzowały ogromnym nakładem emocjonalnym, jako że są to spotkania o być albo nie być w całym turnieju. Emocje, jakie będą towarzyszyły tym spotkaniom będą ogromne. Musimy sobie z tym poradzić - ocenia trudność spotkania z Bułgarią polski atakujący.
Siatkówka na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku. Dla wszystkich fanów volleya i nie tylko! Kliknij i polub nas. Wolisz ćwierkać? Na Twitterze też jesteśmy!
Jarosz jest jednak optymistycznie nastawiony do tego spotkania i wierzy w doświadczenie i umiejętności kolegów oraz swoje własne. Receptą na sukces jest według niego wyciszenie przed meczem i zredukowanie poziomu emocji, jakie towarzyszą temu spotkaniu. - Mam nadzieję jednak, że uda nam się wytrzymać tą presję i wyciszyć nieco emocje i zagrać na bardzo dobrym poziomie. Jestem przekonany, że jeśli zagramy na naszym normalnym poziomie, to stać nas będzie na zwycięstwo - zakończył atakujący biało-czerwonych.
Oglądaj siatkówkę mężczyzn w Pilocie WP (link sponsorowany)