Wylosowanie fińskiej drużyny zostały przyjęte w Zabrzu z optymizmem. Choć nikt z klubu nie dyskredytował Cocks, to zgodnie podkreślano, że szczęście było po stronie "Górników". Nie ma się jednak co dziwić - wśród potencjalnych rywali zabrzan były bowiem m.in. czołowe ekipy z Niemiec, Danii i Francji. W takich okolicznościach trafienie na drużynę z Finlandii było szczęśliwym zrządzeniem losu.
Mimo że Górnik uznawany jest za faworyta dwumeczu, to wszyscy w klubie mają świadomość, że Riihimaeki nie zalicza się do słabych drużyn. Podkreślał to trener Ryszard Skutnik i na to uwagę zwraca też Daćko.
- Trafiliśmy na rywala teoretycznie najsłabszego spośród tych, z którymi mogliśmy zagrać, ale to nic nie znaczy. W tej fazie rozgrywek nie ma słabych drużyn - mówi 25-latek i wylicza: - Dwóch zawodników Cocks bodaj w ostatnim meczu kadry Finlandii rzuciło w dwójkę 17 bramek. Oni naprawdę potrafią grać w piłkę - dodaje.
Zabrzański klub po raz trzeci gra w Pucharze EHF, ale jeszcze nigdy nie zdołał awansować do fazy grupowej. Dwa lata temu na jego drodze stanęło białoruskie SKA Mińsk, a w poprzednim sezonie "Górnicy" ulegli późniejszemu triumfatorowi rozgrywek, niemieckiemu Frisch Auf! Goeppingen.
- Teraz rzeczywiście przed nami wielka szansa, bo awans byłby czymś niesamowitym. Choć wszystko jest w naszych rękach i głowach, to jestem przekonany, że czekają nas bardzo trudne boje. Do fazy grupowej wciąż daleka droga - kończy Daćko.
Wpadka Barcelony, czerwona kartka nie pomogła - skrót meczu FC Barcelona - Malaga [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]