Powiedzieć, że Młyny Stoisław przystępowały do meczu z Sośnicą pod presją, to nic nie powiedzieć. Ostatnie w Orlen Superlidze kobiet kaliszanki miały tylko 1 punkt mniej i przed sobą spotkanie domowe z Ruchem. Patrząc na ostatnią dyspozycję chorzowianek, wygrana Szczypiorno była bardzo prawdopodobna.
Tym razem miejscowe potrzebowały więcej czasu, aby zaadaptować się do warunków spotkania. Długo szukały sposobu na pokonanie Weroniki Kordowieckiej. Reprezentantka Polski broniła przy ponad 40-procentowej skuteczności.
ZOBACZ WIDEO: Były kadrowicz stworzył niesamowitą grę. Siatkówka bez wstawania z kanapy
W 20. minucie kibice mogli zobaczyć bardzo dobrą akcję w wykonaniu koszalinianek. Mai Gomaa zdecydowała się na duże ryzyko. Podała piłkę przez cały parkiet na kontrę do Elif Sily Aydin. Skrzydłowa miała obok siebie dwie przeciwniczki, ale poradziła sobie perfekcyjnie.
Chwilę potem źle zachowała się Moniky Bancilon. Przeszkodziła wybiegającej do pozycji rzutowej Oleksandrze Furmanets. Początkowo wydawało się, że będą to tylko 2 minuty kary. Sędziowie z Wolsztyna mieli jednak inne zdanie i od razu wyjęli z kieszonki czerwony kartonik.
Jeśli zaś mowa o zaskakujących zwrotach akcji, to tych do przerwy było więcej. Z jednym z nich mieliśmy do czynienia tuż przed przerwą. Obrotowa Hanna Rycharska wyszła do środka po piłkę, ale zamiast oddać ją do którejś z rozgrywających, sama zdecydowała się na rzut w kierunku bramki. Wzbudziła zasłużony zachwyt (15:11).
O ile, do początku zawodów w wykonaniu Młynów można było mieć zastrzeżenia, tak ich wejście w drugą część okazało się dla Sośnicy wręcz zabójcze. O dziwo, problem sprawiały karne. Na 4 próby gliwiczanek, nie wpadł żaden, a wynik zmienił się już na 19:11.
Trener Michał Kubisztal postanowił pójść na całość. Zaryzykował grą na 2 obrotowe (bez bramkarki). Nie opłaciło się. Rycharska raz po raz trafiała na pustą z własnej połowy.
Młyny Stoisław postanowiły jednak podnieść kibicom ciśnienie. Straciły skuteczność. Ich rzuty mijały światło gliwickiej bramki. Doszło do tego, że Natalia Dmytrenko doprowadziła do stanu 24:23. Zostało 35 sekund i strata piłki. Kostuch wyrównała w kontrze. Kibice doznali szoku.
Siódemki to kolejny horror (7/16). Lepiej wykonywały je przyjezdne i to one dopisały sobie 2 punkty. Młyny Stoisław spadły na ostatnie miejsce w tabeli. Do końca sezonu zostały tylko 2 kolejki.
ORLEN Superliga Kobiet, 22. kolejka:
Młyny Stoisław Koszalin - SPR Sośnica Gliwice 24:24 (15:11) k. 3:4
Młyny Stoisław: Gomaa, Klarkowska - Jura, Mączka, Haric 3, Koper 4, Szynkaruk, Rycharska 9 (3/4), Żmijewska, Pawłowska, Lasek, Nowicka, Butomo, Furmanets 2, Lemiech 1, Aydin 4.
Karne: 3/4.
Kary: 4 min. (Nowicka - 4 min.).
SPR Sośnica: Kubisztal, Kordowiecka, Musakova - Bancilon 2, Guziewicz 3 (1/2), Tukaj, Dorsz 3, Leśniak, Dmytrenko 2 (0/1), Kostuch 8 (1/3), Byzdra 4 (0/1), Skubacz, Strózik 1, Kozimur 1.
Karne: 2/7.
Kary: 4 min. (Kozimur - 2 min., Bancilon - cz. k.).
Czerwona kartka: Moniky Bancilon w 22. minucie meczu za faul na Furmanets.
Sędziowie: Marciniak, Radziszewski (obaj z Wolsztyna)