Faworyt do zwycięstwa w tym spotkaniu 26. kolejki Orlen Superligi mężczyzn był jasny. Mowa oczywiście o Orlen Wiśle Płock, która wracała do ligowej rywalizacji po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Porażka z Nantes zapewne dodatkowo zmobilizowała mistrzów Polski przed wyjazdowym starciem z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski.
Przyjezdni od razu weszli na najwyższe obroty. Pewnie kreowali swoje akcje i pozbawiali rywali ich szans. Dość stwierdzić, że po 4-bramkowej serii i dwóch trafieniach Marcela Sroczyka płocczanie w 14. minucie prowadzili już 9:3.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
W późniejszych fragmentach szczypiorniści Wisły utrzymywali pewną przewagę. Piotrkowianie nie byli w stanie nawiązać walki z faworytami, choć przez pewien czas zdołali grać z nimi bramka za bramkę. Ostatnie minuty były ponownie popisem przyjezdnych. Zawodnicy Xaviera Sabate zanotowali bowiem 5-bramkową serię i schodzili na przerwę z bardzo wysokim prowadzeniem 19:9.
Choć pierwsze trafienie po powrocie na parkiet zanotowali miejscowi, pięć kolejnych było udziałem płocczan, którzy zwiększyli swoją przewagę do 14 bramek. Od tego momentu mecz w Piotrkowie Trybunalskim nie miał już większych emocji. Faworyci zgodnie z planem prezentowali bardzo pewną grę, a 12. ekipa tabeli mogła tylko robić wszystko, aby doznać jak najmniej dotkliwej porażki.
Mistrzowie Polski w decydujących fragmentach ponownie jeszcze bardziej podkręcili tempo. Zanotowali 4-bramkową serię, która pozwoliła im zwiększyć przewagę do 18 trafień. Finalnie przyjezdni cieszyli się ze zdecydowanego zwycięstwa 42:22 i zanotowali piąty ligowy triumf z rzędu.
26. kolejka fazy zasadniczej:
Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Orlen Wisła Płock 22:42 (9:19)