Obie siódemki do środowej potyczki przystąpiły w okrojonych składach. Zagrać nie mogła Joanna Załoga, za to w ostatniej chwili do pełni zdrowia sztab medyczny Energi zdołał przywrócić obrotową Sylwię Matuszczyk, Sarę Garovic oraz Jennifer Winter. Jens Steffensen musiał sobie za to poradzić z zastąpieniem kontuzjowanych: Ewy Andrzejewskiej i Aleksandry Zych.
Już sam początek zawodów pokazał, że obie siódemki zrobią wszystko, by rywalizację rozstrzygnąć na swoją korzyść. Jako pierwsza wynik meczu otworzyła bohaterka ostatniego starcia w Gdyni Karolina Kalska. Znacznie większe zdenerwowanie panowało wśród gospodyń. Te bowiem swoje pierwsze trafienie zaliczyły dopiero po 5. minutach. Na listę strzelców wpisała się ta, której mogło zabraknąć, czyli Matuszczyk. Co ciekawe obie zawodniczki w rolach głównych wystąpiły również w kolejnych akcjach. Po 12. minutach zarysowała się minimalna przewaga gdynianek (3:5). Ta pewnie byłaby większa, ale znakomite zawody w bramce rozgrywała Izabela Czarna.
Warty odnotowania był fakt, że po pierwszych 17 minutach Vistal prowadził 7:6 i aż 6 goli padło w tym czasie łupem jednej zawodniczki, tzn. skrzydłowej Kalskiej. Koszalinianki blisko swoich rywalek zdołały "utrzymać się" jeszcze przez cztery minuty pierwszej połowy, kiedy to bramkę na 8:8 dorzuciła Aleksandra Kobyłecka. Później przewaga podopiecznych Steffensena zaczęła stopniowo rosnąć. Zatrzymała się na 4 oczkach.
W drugiej połowie AZS, chcąc zachować jeszcze szanse na awans, musiał postawić wszystko na jedną kartę. Zaczęło się jednak nie najlepiej. Pierwszą karę w meczu obejrzała Monika Odrowska i odrabianie strat trzeba było odłożyć na później. Jak się potem okazało prawdziwy zryw nastąpił dopiero w 44. minucie. Sygnał dała Joanna Chmiel (19:20). Chwilę wcześniej "dwójkę" otrzymała Iwona Niedźwiedź. Bohaterka ostatniej akcji przez kilka minut nie podnosiła się z parkietu, na szczęście dla niej uraz nie okazał się być groźny. Po kolejnym błędzie w ataku przyjezdnych, a potem także w obronie, miejscowe z rzutu karnego doprowadziły w końcu do wyrównania, którego autorką była Odrowska.
Emocje rozgrzały miejscowych kibiców już kilka minut później, kiedy to Energa prowadziła 23:21 oraz 24:22. Wydawało się, że gospodynie złapały wiatr w żagle i kwestią czasu będzie dalsza zdobycz bramkowa. Tymczasem najpierw pomyliła się Matuszczyk trafiając w poprzeczkę a potem także jej koleżanki z drużyny. Na dwie minuty przed końcową syreną było jeszcze po 25. Sędziowie z Głogowa ukarali w tym momencie Garović i Niedźwiedź. Jak się potem okazało lepiej w tej sytuacji poradziły sobie gdynianki, które w ciągu minuty do siatki Czarnej trafiły aż dwukrotnie. Na 56. sekund przed końcem o czas poprosił Reidar Moistad (26:28). Chwilę potem rzut karny wykonywały Akademiczki. Odrowska co prawda trafiła, ale ostatniej akcji nie zmarnowała Niedźwiedź ustalając końcowy wynik tego spotkania.
Stan rywalizacji: 0:2, awans: Vistal Gdynia.
Energa AZS Koszalin - Vistal Gdynia 27:29 (10:14)
Energa AZS: Czarna, Borkowska - Odrowska 9, Matuszczyk 5, Kobyłecka 4, Chmiel 3,
Garović 2, Muchocka 1, Błaszczyk 1, Lisewska 1, Winter 1, Bilenia.
Kary: 14 min.
Vistal: Kowalczyk, Gapska - Kalska 8, Janiszewska 7, Niedźwiedź 5, Matyka 4,
Kulwińska 2, Galińska 1, Kozłowska 1, Andrzejewska 1, Białek, Khouildi,
Balsam.
Kary: 10 min.
Kary: Energa AZS - 14 min. (Kobyłecka, Muchocka - po 2 min., Garović - 4 min., Odrowska - 6 min.); Vistal - 10 min. (Kulwińska, Janiszewska, Khouildi - po 2 min., Niedźwiedź - 4 min.).
Czerwona Kartka: Odrowska - gradacja kar.
Sędziowie: Habierski, Skrobak (obaj z Głogowa).
Delegat ZPRP: Jacek Wróblewski.
Widzów: 2100 (ok. 20 z Gdyni)
Dobry-klasowy zespół. Gratulacje za awans.Tylko na jaką cholerę wtrącają się sędziowie którzy łamią swoimi decyzjami międzynarodowe przepisy gry w piłkę ręczną.
Przecież skoro ludzie na trybunach widzą ewidentne kroki lub popchnięcie bez powodu na czerwoną kartkę to te paja.. na dole będąc bliżej również powinni to zauważyć i sprawiedliwie ocenić sytuację.
Sprawiedliwości w wielu sytuacjach nie było i nie chodzi tu wcale czy ktoś awansował czy nie bo to już drugorzędna sprawa.
W tym sezonie z tą postawą i tak nie zasługiwaliśmy na nic więcej.
Sędziowanie polskiej ligi piłki ręcznej to dnooooo a związek nic z tym kur.. nie robi.
Amatorom rozjemcom mówię stanowcze nieee. PS. Pedros masz wiele racji z tym przewietrzeniem w zespole. Czytaj całość
tyle na temat..... Czytaj całość