Niewykorzystane sytuacje się na nich zemściły. "Później ciężko się goni"

Materiały prasowe / Orlen Superliga / Dan-Emil Racotea (Górnik Zabrze) w akcji
Materiały prasowe / Orlen Superliga / Dan-Emil Racotea (Górnik Zabrze) w akcji

Górnik Zabrze przegrywał z Rebud KPR Ostrovia różnicą już sześciu bramek, ale zdołali dogonić rywali, a nawet wyjść na prowadzenie. Ostatecznie z trzech punktów cieszyli się goście (32:33). - Zabrakło nam troszeczkę szczęścia - mówił Jakub Szyszko.

Przed tym meczem Górnik Zabrze miał już zapewniony udział w fazie play-off Orlen Superligi mężczyzn. Wciąż jednak nie wiadomo, na którym miejscu ukończy fazę zasadniczą.

To kwestia kluczowa w kontekście rozstawienia. Zabrzanie wciąż mogą spaść na siódme miejsce, co oznacza konieczność gry z Orlen Wisłą Płock.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła

W poniedziałkowym starciu z Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski wrócili z dalekiej podróży. Odrobili sześć bramek straty, a przez moment nawet prowadzili.

- Zabrakło nam troszeczkę szczęścia. W końcówce pojawiły się niewykorzystane sytuacje. Zemściły się w najgorszy sposób, czyli tracimy bardzo cenne trzy punkty. Niestety na własnym terenie - skomentował Jakub Szyszko.

- Wyszliśmy na prowadzenie, ale od początku meczu nie było zaangażowania, agresji w obronie, emocji, które mieliśmy w Kwidzynie czy z Chrobrym u siebie. Tego zabrakło. Później ciężko się goni - dodał zawodnik Górnika Zabrze.

Wpływ na wynik miały także aż trzy niewykorzystane rzuty karne. W tym elemencie gry Górnik miał raptem 25 proc. skuteczności.

Decydujący o układzie tabeli będzie niedzielny mecz. W nim Górnik zagra na wyjeździe z Corotop Gwardią Opole. Początek zaplanowano na godz. 12:30.

- Mamy jeden mecz, który będzie o wszystko. Trzeba go wygrać - zakończył Szyszko.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści