- Szanse na awans? 1 procent. Kto da więcej? Jeśli przed meczem Fuechse Berlin dawano 52 procent, to teraz mają 99. Postaramy się wygrać. Nie powiem, że zwycięstwo siedmioma bramkami jest niemożliwe, ale u lidera Bundesligi będzie to trudne - mówił po pierwszym starciu z Lisami trener żółto-biało-niebieskich, Tałant Dujszebajew.
Wicemistrzowie Polski stanęli przed piekielnie ciężkim zadaniem. W Hali Legionów przegrali sześcioma trafieniami, co oznaczało, że w rewanżu muszą rzucić na parkiet wszystkie siły i walczyć o odrobienie aż siedmiu goli. Przeciwko nim były historia, statystyki, ostatnie wyniki berlińczyków i wreszcie wypełniona po brzegi Max-Schmeling Halle. Przedstawiciele Industrii zapowiadali jednak, że nadal tli się w nich wiara. - Gramy o wszystko, nie mamy nic do stracenia, musimy być wojownikami. Zawsze może zdarzyć się cud.
ZOBACZ WIDEO: Były kadrowicz stworzył niesamowitą grę. Siatkówka bez wstawania z kanapy
Kielczanie, tak jak w pierwszym spotkaniu, bardzo dobrze rozegrali pierwsze minuty pojedynku. Gracze z województwa świętokrzyskiego szybko rzucili się do walki i po trafieniu Benoita Kounkouda prowadzili 3:1. Od początku meczu w szeregach gospodarzy doskonale spisywał się jednak Mathias Gidsel. Duńczyk szybko wziął sprawy w swoje ręce i po chwili na tablicy wyników pojawił się remis.
Podobnie jak w Kielcach pierwsza połowa była naprawdę wyrównana, tym razem jednak obie ekipy narzuciły szaleńcze wręcz tempo. Gidsel nakręcał atak Lisów, ale żółto-biało-niebiescy nie odstawali, wciągnęli się w wymianę ciosów i szybko pokazali, że dotrzymują kroku zespołowi z Berlina. Ofensywa obu ekip stała na kosmicznym poziomie i wicemistrzowie Polski mogli tylko żałować, że po raz kolejny w tym sezonie nie mają wsparcia od swoich bramkarzy - Wałach i Cordalija nie odbili ani jednej piłki.
Obie drużyny musiały sobie radzić z poważnymi kontuzjami, których zawodnicy doznali w trakcie spotkania - Fabian Wiede przed kilkanaście minut zwijał się z bólu przy linii bocznej, Alex Dujshebaev zasygnalizował uraz pachwiny, a chwilę później koledzy musieli znieść z boiska Tim Freihoefera, który przy rzucie ze skrzydła nadział się na stopę Monara i doznał urazu stawu skokowego.
Walka jednak nie ustawała, przyjezdni robili wszystko, by odrobić straty i po świetnej końcówce pierwszej połowy pokazali, że są w stanie to zrobić. Po rzucie Daniela Dujshebaeva na sześć sekund przed zejściem do szatni, kielczanie zbudowali przewagę czterech bramek. Fantastycznym trafieniem odpowiedział jednak Gidsel, ale berlińczycy musieli mieć się na baczności. Gracze Industrii cały czas wierzyli, że mają szansę na awans do ćwierćfinału.
Kielczanie już w pierwszej akcji pierwszej połowy mogli ponowne powiększyć prowadzenia do czterech trafień, ale rzut Szymona Sićki obronił Dejan Milosavljev. Zresztą początku tej części meczu żółto-biało-niebiescy nie będą dobrze wspominać - pierwszą bramkę rzucili dopiero w piątej minucie i zamiast odskoczyć rywalom, pozwolili im na odrobienie strat do jednego gola.
Przez dłuższy fragment walka znów była bardzo zacięta, w wynik oscylował wokół remisu. Zawodnicy Fuesche dwukrotnie doprowadzili do wyrównania, ale to kielczanie cały czas mieli nieznaczną przewagę. Na sześć minut przed końcem goście znów zdołali odskoczyć na cztery trafienia i w szeregach Lisów zrobiło się nerwowo. Tałant Dujszebajew poprosił o czas, wycofał bramkarza i ustawił zespół w siedmiu w ataku. Przyjezdni dwukrotnie jednak w prosty sposób stracili piłkę, berlińczycy wykorzystali sytuację i w kilka sekund odrobili dwie bramki.
Na trzy minuty przed końcem Hakun West Av Teigum doprowadził do remisu po 36 i na trybunach zaczęła się fiesta. W ostatnich minutach kielczanie mieli spore kłopoty z pokonaniem Milosavljeva. Spotkanie zakończyło się trafieniem Daniela Dujshebaeva i wynikiem 37:37.
Liga Mistrzów, faza play-off:
Fuechse Berlin - Industria Kielce 37:37 (21:24)
W dwumeczu: 70:64
Fuesche:
Milosavljev, Ludwig - Gidsel 12, Andersson 6, Lichtlein 6, Freihoefer 3, Pratner 2, Herburger 2, Marsenic 2, Darj 1, Strlek 1, Langhoff 1, Av Teigum 1, Wiedel, Beneke
Industria: Wałach, Cordalija - Sićko 8, Kounkoud 6, Nahi 5, A. Dujshebaev 4, D. Dujshebaev 4, Maqueda 3, Kaddah 3, Monar 2, Olejniczak 1, Karalek 1, Surgiel.
Bierze czas i zdejmuje bramkarza ....
Efekt ? 2 bramki stracone w ciągu kilkunastu sekund i po n Czytaj całość