FC Carl Zeiss Jena w piątek podejmowało przed własnymi trybunami Hallescher FC. Gospodarze wygrali 2:0. Do pierwszych niepokojów doszło jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Kibice miejscowej drużyny zorganizowali niezgłoszony wcześniej przemarsz na stadion, w wyniku czego w mieście doszło do utrudnień drogowych.
Na trybunach zasiadło łącznie ponad 9200 kibiców, w tym licząca ponad 1000 osób grupa fanów przyjezdnej drużyny. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego sympatycy obu klubów uruchomili środki pirotechniczne.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
To był jednak dopiero początek. Niemal równo z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę duża grupa pseudokibiców gości sforsowała bramę prowadzącą na murawę. Doszło do starć z ochroną i pracownikami porządkowymi. Interweniować musiała także policja. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego.
Po opanowaniu sytuacji na murawie, policja wspólnie z władzami klubu utworzyła sztab kryzysowy. Uszkodzony fragment ogrodzenia został prowizorycznie zabezpieczony. Ostatecznie zdecydowano o rozegraniu drugiej połowy meczu.
W niej doszło do kolejnych incydentów. Pod koniec spotkania jeden z ochroniarzy został trafiony w głowę zapalniczką rzuconą z sektora gości. Kibice Hallescher FC podczas opuszczania stadionu podpalili też kilka przenośnych toalet, które musiała gasić straż pożarna. Dwóch z nich zaatakowało też policjantów.
W sobotę policja w Jenie opublikowała raport na temat wydarzeń z meczu. Okazuje się, że tego dnia 38 osób odniosło lekkie obrażenia. Poza tym odnotowano 82 zawiadomienia o przestępstwach i wykroczeniach. Funkcjonariusze w czasie spotkania zarekwirowali też 15 niebezpiecznych przedmiotów.