Trafił do kuźni bramkarskich talentów. Polak jak Ederson i Oblak?

Getty Images / Maciej Rogowski/Eurasia Sport Images / Na zdjęciu: Cezary Miszta
Getty Images / Maciej Rogowski/Eurasia Sport Images / Na zdjęciu: Cezary Miszta

Kolejnym golkiperem, którego może wypromować Rio Ave, jest Cezary Miszta. - Myślę, że zacznie przyciągać uwagę większych klubów. Pochodzi z kraju znanego z doskonałych bramkarzy - przyznaje Lidia Paralta Gomes.

W tym artykule dowiesz się o:

Pierwsze sukcesy w seniorskim futbolu odnosił w Legii Warszawa, gdzie tak naprawdę nigdy nie był zdecydowanym numerem "jeden". Trzeba zresztą przyznać, że kiedy grał, nie ustrzegł się błędów. Cezary Miszta czuł się pokrzywdzony ze względu na sposób, w jaki został potraktowany przez Kostę Runjaicia.

Golkiper na łamach "Przeglądu Sportowego" wyznał, że trener Runjaić zabronił mu wchodzenia do szatni i nawet nie podawał mu ręki. Nagle Miszta stał się numerem "cztery" w hierarchii bramkarzy Legii, w związku z czym musiał zmienić otoczenie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!

Zagraniczny transfer był jednak niespodzianką. Miszta przeniósł się do Rio Ave, czyli solidnej drużyny z ligi portugalskiej. Na początku swojego pobytu w klubie musiał uzbroić się w cierpliwość.

Wśród najlepszych bramkarzy ligi

Przed startem obecnego sezonu klub pożegnał się z 33-letnim Jhonatanem i odważnie postawił na byłego młodzieżowego reprezentanta Polski. Wychowanek ŁSR Łuków na portugalskich boiskach zaczął pokazywać swój potencjał.

- Przybył w połowie zeszłego sezonu na wypożyczenie z Legii i zagrał tylko kilka meczów z drużyną U-23. Rio Ave miało już bardzo doświadczonego bramkarza, więc trudno było Miszcie zdobyć miejsce w podstawowym składzie. Jednak wyszedł w pierwszym składzie w ostatnim meczu sezonu przeciwko Benfice, grał bardzo dobrze i odegrał kluczową rolę w remisie 1:1. Uważam, że właśnie ten występ skłonił Rio Ave do podjęcia decyzji o jego zakupie. Przed tym meczem nikt go tak naprawdę nie znał - wspomina w rozmowie z WP SportoweFakty dziennikarka Lidia Paralta Gomes.

Transfer początkowo przeszedł bez większego echa w Portugalii. - Nie było prawie żadnych wiadomości o przybyciu Miszty do Rio Ave, został podpisany jako bramkarz rezerwowy dla doświadczonego Jhonatana i nie sądzę, aby ktokolwiek poza fanami Rio Ave wiedział, kim on jest. W Portugalii bardzo mało mówi się o transferach poza Benficą, Porto i Sportingiem, więc to zostało niemal całkowicie zignorowane - nie ukrywa Albert Phillips z "Long Ball Futebol Podcast".

O tym, że Miszta wiąże swoją przyszłość z Portugalią, świadczy fakt, że szybko nauczył się języka. Dzięki temu jest jednym z liderów drużyny, co potwierdza zarówno w szatni, jak i na boisku. Lokalni dziennikarze wysoko oceniają Polaka, przywołując jego spektakularne występy.

- Myślę, że ludzie tutaj zaczęli zwracać na niego większą uwagę po meczu ze Sportingiem w styczniu. Rio Ave przegrało 0:3, ale gdyby nie Miszta, wynik mógłby wynieść 6:0 lub 7:0, a nawet więcej. Ponownie był niesamowity w remisie 2:2 z FC Porto i dzięki niemu zespół wywalczył punkt. Był również kluczowy w meczu z Farense, drużyną na tym samym poziomie co Rio Ave. Jest jednym z tych bramkarzy, którzy wygrywają mecze i zdobywają ważne punkty - komentuje Paralta Gomes.

Niegdyś poszedł w odstawkę w warszawskiej Legii, a teraz jest porównywany z bramkarzami, takimi jak Diogo Costa (FC Porto), Anatolij Trubin (Benfica) i Rui Silva (Sporting). To duże wyróżnienie dla wciąż młodego zawodnika.

- Kilka jego występów w tym sezonie było objawieniem. Nikt nie wiedział, kim był w zeszłym sezonie i dopóki Jhonatan nie opuścił Rio Ave, po prostu nie grał. W obecnej formie jest jednym z trzech najlepszych bramkarzy w lidze i zrobił wrażenie na wielu osobach oglądających portugalski futbol - uzupełnia Phillips.

"Podobnie zrobili to z Oblakiem i Edersonem"

Miszta ma obecnie niepodważalne miejsce między słupkami i zbiera dobre recenzje. Jego wartość rynkowa na portalu transfermarkt.pl wzrosła z jednego do dwóch milionów euro. Mówiło się już o zainteresowaniu ze strony Sportingu, natomiast kwestią czasu jest, kiedy pojawią się kolejne zapytania.

- Rio Ave zapłaciło milion euro, co jest znaczną kwotą dla mniejszej portugalskiej drużyny, ale Miszta przez kilka miesięcy siedział na ławce rezerwowych. W połowie października został podstawowym zawodnikiem, ponieważ Rio Ave chce rozwijać młode talenty, podobnie jak zrobiło to z Oblakiem i Edersonem - zaznacza Paralta Gomes.

Jan Oblak przez kilka lat rozwijał swoją karierę w Portugalii. Pierwszy sezon od deski do deski rozegrał, przebywając na wypożyczeniu z Benfiki do Rio Ave. Potem na rok wrócił do Lizbony i po kilkunastu miesiącach był bohaterem transferu za 16 milionów euro. Jeden z najlepszych bramkarzy w Europie od 2014 roku broni barw Atletico Madryt.

Podobnie wyglądała historia Edersona. Brazylijczyk w młodym wieku trafił do akademii Benfiki, zaś potem przez trzy sezony zbierał cenne doświadczenie w Rio Ave. Portugalski gigant zdecydował się na transfer powrotny Edersona za pół miliona euro, żeby po dwóch latach sprzedać go do Manchesteru City za 80 razy większą kwotę.

- Miszta w tym sezonie pokazuje, że jest bardzo utalentowanym bramkarzem. Jeśli utrzyma ten poziom przez cały sezon, myślę, że inne kluby to dostrzegą i mógłby przejść do silniejszego zespołu niż Rio Ave. Jest mało prawdopodobne, że przejdzie bezpośrednio z Rio Ave do dużego klubu w Europie, ponieważ te kluby rzadko kupują zawodników z małych portugalskich drużyn, ale może to być początek jego podróży do Ligi Europy lub Ligi Mistrzów. W przeszłości bramkarze tacy jak Jan Oblak i Ederson grali dla Rio Ave, więc może to być kamień milowy - zwraca uwagę Phillips.

Portugalscy kibice zdążyli się przyzwyczaić, że Miszta gra nadspodziewanie dobrze na tle teoretycznie silniejszych przeciwników. 23-latek będzie miał okazję, by się wykazać i zaprezentować skautom w czwartkowy wieczór. O godz. 21:15 jego Rio Ave rozegra pierwszy mecz półfinałowy w krajowym pucharze ze Sportingiem.

- Myślę, że wkrótce zacznie przyciągać uwagę większych klubów. Jest młody, ma duży potencjał, prawdopodobnie jest przystępny cenowo i pochodzi z kraju znanego z doskonałych bramkarzy. Już pokazał jakość pod presją w dużych meczach i naprawdę się rozwinął - mówi Lidia Paralta Gomes.

Rafał Szymański, WP SportoweFakty

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści